Piotr Rozbicki Piotr Rozbicki 14.03.2017 19:30
Nintendo Switch. Uczymy się grać
1438V

Nintendo Switch. Uczymy się grać

Nie samą Zeldą człowiek żyje. Kolejny dzień w redakcji to kolejna sposobność do odkrycia zalet Nintendo Switch. Tym razem stawiamy na gry zespołowe i sprawdzamy czy Switch jest w stanie przyciągnąć casualowych graczy tak samo, jak kiedyś to zrobio Wii.

Switch miał wymarzony debiut. Sprzedaż idzie doskonale, media i social media ćwierkają non stop o konsoli Wielkiego N, a jedna z premierowych gier zgarnia najlepsze oceny wśród gier tej generacji sprzętowej.

Recenzja 1-2-Switch

Tymczasem w zaciszu redakcji najpierw pościgaliśmy się w rewelacyjne Fast RMX, a później złapaliśmy zajawkę na głupawe zabawy z zestawu 1-2-Switch. Pierwsza gra to prawdziwy powrót do czasów najlepszych Wipeoutów. Co ważne, gra prezentuje się tak na ekranie konsoli, jak i na ekranie porządnego telewizora naprawdę świetnie. Co więcej, split screen absolutniw robi robotę w tej grze i nie wyobrażam sobie, żebym miał grać razem z innym ziomkiem po sieci. Tylko kanapa, 2 Joy-Cony i dzida na metę!

Podczas gdy ja jarałem się zawrotnymi prędkościami w Fast RMX, Perez wraz z Ulą z redakcji Teraz Rocka wzięli na tapetę party game 1-2-Switch. 

Do sprawy zabrali się jak klasyczni gejmingowi janusze. Najpierw trzeba było ogarnąć, jak działają Joy-Cony, przy okazji po 3 razy przeczytać zasady każdej gry, ale wreszcie się udawało. Widok z boku - bezcenny. Zabawy z zestawu 1-2 Switch to naprawdę świetny patent na pokazówkę w domu przed rodziną. Większość minigierek (no, niemal wszystkie) to klasyczne popierdółki, ale każda w jakiś specyficzny sposób wykorzystuje zalety maleńkich kontrolerów Switcha. Pojedynek rewolwerowców (Quick Draw) po każdej rundzie precyzyjnie (z dokładnością do milisekund) mierzy czas naszej reakcji oraz to, kto wyżej podniósł rewolwer przed oddaniem strzału. Zabawa z odbieraniem telefonu w Telephone to nie tylko korzystanie z wibracji i głośniczka kontrolerów (są różne dzwonki, zaś gracz musi odebrać połączenie tylko jeśli usłyszy wskazany wcześniej dźwięk), ale i mikrofonu, bo odbierająca osoba musi odpowiednio zaakcentować swoje "heeeloł". W pewnym sensie niesamowite jest Ball Count korzystające z osławionych haptycznych wibracji Joy-Conów, dzięki którym ważąc i obracając w ręce kontroler musimy zgadnąć ile w nim "ukryto" kulek.

1-2-Switch to idealna wizytówka możliwości Switcha, co jednak od razu nasuwa pytanie - czemu ten zbiór minigierek nie pojawił się w zestawie z grą? Czy ktoś to kupi poza samą konsolą? Przecież, jakkolwiek pomysłowe, stanowią jedynie demo techniczne możliwości Switcha, w najlepszym razie zapewniające frajdę na wieczór lub dwa ze znajomkami. Tak czy inaczej, urokliwa konsolka Wielkiego N zaskakuje nas każdego dnia. Już teraz, gołym okiem widać, że to pomysł 10 razy lepszy niż Wii U, który znowu przypomina nam, dlaczego warto chodzić czasem własnymi ścieżkami, zamiast kopiować Sony czy Microsoft. Zobaczymy na jak długo starczy Switchowi tej pary do zaskakiwania i zachwycania graczy.

Dziękujemy firmie LG za dostarczenie telewizora OLED 55 B6J do testowania konsoli. Naszą recenzję tego modelu znajdziecie tutaj

Tagi: