GTA 6 nie powtórzy błędu Cyberpunk 2077
Wokół długo wyczekiwanej premiery najnowszej odsłony Grand Theft Auto krąży sporo emocji, zwłaszcza że gra zaliczyła po drodze kilka sporego kalibru opóźnień. Choć fani musieli uzbroić się w anielską cierpliwość, szef firmy Take-Two, Strauss Zelnick, stanowczo broni tych decyzji.
W najnowszych wywiadach otwarcie przyznaje, że w pogoni za absolutną perfekcją i dostarczeniem najlepszej rozrywki na świecie czasem trzeba podjąć trudne, kosztowne i niewygodne decyzje o przesunięciu premiery, zamiast wypuszczać produkt niedopracowany.
Choć prezes nie wymienił żadnego tytułu z nazwy, jego słowa wprost nawiązują do głośnych wpadek innych gigantów branży z ostatnich lat. Zelnick ostro krytykuje ślepe trzymanie się narzuconych terminów za wszelką cenę, przypominając sytuacje, w których twórcy musieli z pośpiechem wypuszczać gry, a zaraz potem wycofywać je ze sprzedaży i walczyć z ogromnym kryzysem wizerunkowym. Wszyscy doskonale pamiętają przecież katastrofalne debiuty wielkich hitów, które po premierze niemal znikały ze sklepów cyfrowych z powodu lawiny błędów. Książkowym przykładem jest Cyberpunk 2077 od CD Projekt RED, który został naprawiony dopiero 2-3 lata po oficjalnej premierze.
Dla szefostwa Rockstar Games najważniejsza jest reputacja oraz pewność, że gracze dostaną produkt dopracowany w każdym detalu, który faktycznie podniesie poprzeczkę w całej branży. Oczywiście opóźnienia bywają bolesne dla inwestorów i cierpiących na brak nowości fanów, ale z perspektywy czasu unikanie błędów przeszłości okazuje się znacznie rozsądniejszą strategią. Lepiej poczekać rok dłużej, niż oglądać katastrofę na własne życzenie w dniu debiutu.