Nowość Netflixa zachwyca wszystkich. 100% dziennikarzy poleca produkcję
Szukacie mocnej propozycji od Netflixa na wieczór? Najnowsza animacja platformy zbiera znakomite oceny, a pierwsze recenzje sugerują, że otrzymaliśmy kolejną perełkę.
„Bass X Machina” debiutuje na Netflixie z perfekcyjnym wynikiem 100% pozytywnych recenzji na Rotten Tomatoes. To imponujący rezultat, choć warto zaznaczyć, że na razie opiera się na niewielkiej liczbie opinii, więc ocena może jeszcze ulec zmianie. Nie zmienia to jednak faktu, że animacja już na starcie przyciąga uwagę i może stać się jedną z ciekawszych niespodzianek w ofercie platformy.
Największą atrakcją „Bass X Machina” jest sam pomysł na przedstawiony świat, ponieważ twórcy połączyli western ze steampunkiem i elementami science fiction. Głównym bohaterem opowieści jest Bass Reeves, legendarny stróż prawa, który w tej wersji historii otrzymał cybernetyczne ramię i musi walczyć z przestępcami przypominającymi bardziej maszyny z „Terminatora” niż klasycznych bandytów z Dzikiego Zachodu. W głównej roli usłyszymy Briana Tyree Henry’ego, a w obsadzie znaleźli się również Tati Gabrielle, znana między innymi z zapowiedzianego Intergalactic, oraz Janelle Monáe. To właśnie takie nieoczywiste połączenie gatunków może okazać się największą siłą serialu, ponieważ Netflix coraz chętniej eksperymentuje z animacjami skierowanymi do dorosłych odbiorców.
Brian Tyree Henry nie ukrywa zresztą, że zainteresował się współpracą z Netflixem właśnie ze względu na odważne podejście platformy do animowanych historii. Aktor przyznał w rozmowie z Polygonem, że obejrzał „Niebieskookiego samuraja” aż cztery lub pięć razy, ponieważ sam chciałby uczestniczyć w tworzeniu podobnych produkcji. Podkreślił również, że Netflix nie boi się inwestować w projekty odbiegające od głównego nurtu i daje twórcom przestrzeń do eksperymentowania.
To interesujące podejście, szczególnie że platforma ma już na koncie kilka świetnie przyjętych animacji, które udowodniły, że ambitne historie dla dorosłych mogą przyciągać szeroką publiczność. Sam Henry pozostaje zresztą niezwykle rozchwytywanym aktorem, a ostatnio pojawiały się nawet spekulacje dotyczące jego potencjalnej roli w „Batmanie 2”.
„Bass X Machina” wygląda na jedną z tych produkcji, które łatwo przeoczyć w ogromnej bibliotece Netflixa, a później żałować, że nie sprawdziło się ich wcześniej. Sam pomysł na cybernetycznego stróża prawa przemierzającego futurystyczny Dziki Zachód brzmi naprawdę interesująco, a pierwsze opinie tylko zachęcają do seansu. Oczywiście 100% na Rotten Tomatoes nie oznacza automatycznie, że otrzymaliśmy arcydzieło, szczególnie przy niewielkiej liczbie recenzji, ale taki początek trudno zignorować.