Xbox już przegrał z Sony w kwestii GTA 6
Wojna konsolowa weszła w tym roku na zupełnie nowy poziom absurdu, a najnowszym dowodem na to, jak mocno Xbox odstaje obecnie od swojego głównego rywala, jest cała sytuacja wokół premiery Grand Theft Auto 6.
Sony od miesięcy zgarnia całą śmietankę ze współpracy z Rockstar Games, co widać na każdym kroku. Japoński gigant nie tylko ma wyłączność na eksponowanie marki na swojej platformie i epatowanie hasłami o tym, że to właśnie PlayStation 5 jest najlepszym miejscem do zabawy, ale zdołał wywalczyć coś jeszcze bardziej upokarzającego dla konkurencji.
Wszystko osiągnęło punkt kulminacyjny, gdy Microsoft opublikował na swoich oficjalnych kanałach zwiastun premierowy gry... równy tydzień po tym, jak materiał obiegł cały świat za sprawą PlayStation. Trudno o lepszy dowód na to, że w ramach potężnej umowy marketingowej z Rockstarem, zieloni mieli dosłownie związane ręce.
Ostatecznie wyszło na to, że Xbox wrzucił film wtedy, gdy wszyscy zdążyli go już obejrzeć dziesięć razy, a pod postem natychmiast zaczęła się fala drwin i żartów z opóźnienia, potęgowana jeszcze przez fakt, że wersja dla PlayStation kończyła się specjalną, klimatyczną animacją z Vice City, podczas gdy Microsoft dostał zwykłe, nudne logo na koniec.
Watch the Grand Theft Auto VI Launch Trailer, featuring the debut of “Flower in a Hurricane" from original score composers Justice feat. Tame Impala, SZA, and King Gizzard & The Lizard Wizard.
— XBOX (@XBOX) October 23, 2026
Grand Theft Auto VI arrives on XBOX Series X|S November 19: https://t.co/ezpan0rF4i pic.twitter.com/RecMY4weGI
Różnice w statystykach wyświetleń i zaangażowania graczy boleśnie pokazują, jak bardzo zmienił się układ sił na rynku w ciągu ostatnich dwóch generacji. Podczas gdy zwiastun na kanałach PlayStation zanotował oszałamiające kilkadziesiąt milionów odsłon, wersja u konkurencji zebrała zaledwie ułamek tego wyniku, stając się obiektem niewybrednych żartów o tym, że Microsoft wciąż działa w tempie dawnego Internet Explorera.
Dla marki, która kiedyś dumnie walczyła jak równy z równym, oglądanie z boku, jak rywal bezczelnie przywłaszcza sobie całą kampanię najważniejszej gry dekady, musi być niezwykle bolesne.