Prezydent powinien zagrać w Call of Duty: Modern Warfare 4! Polityk ma zaskakujący apel
Call of Duty: Modern Warfare 4 wywołuje ogromne emocje nie tylko wśród graczy, ale również w świecie polityki. Jeden z południowokoreańskich polityków publicznie zaapelował nawet do prezydenta, by ten osobiście ukończył kampanię gry i przekonał się, jak tragiczne mogą być konsekwencje niewystarczającego przygotowania kraju do wojny.
Call of Duty: Modern Warfare 4 od początku wyróżnia się na tle poprzednich odsłon serii przede wszystkim miejscem akcji. Twórcy zdecydowali się przedstawić fikcyjną wojnę na Półwyspie Koreańskim, pokazując dramatyczne konsekwencje eskalacji konfliktu między Koreą Północną a Południową. Sytuacja jest o tyle zaskakująca, że przedstawiona historia zwróciła uwagę Hana Dong-hoona, jednego z południowokoreańskich polityków. Uznał on, że kampania może stanowić interesujące ostrzeżenie przed skutkami zaniedbań w zakresie obronności.
Han Dong-hoon za pośrednictwem Facebooka zachęcił prezydenta do zagrania w Call of Duty: Modern Warfare 4 i samodzielnego poznania przedstawionej historii. Polityk przekonuje, że kampania pozwala wyobrazić sobie skalę zniszczeń, do których mogłoby dojść w przypadku niewystarczającego przygotowania kraju na potencjalną agresję. Szczególną uwagę zwrócił na obraz Seulu zniszczonego podczas fikcyjnego konfliktu, wyrażając nadzieję, że podobne wydarzenia na zawsze pozostaną wyłącznie elementem gry.
Nie wszyscy jednak pozytywnie odebrali pomysł polityka, a jego słowa wywołały dyskusję o granicach wykorzystywania gier w debacie publicznej. Krytycy zwrócili uwagę, że zachęcanie obywateli do poznawania fikcyjnej wizji północnokoreańskiej inwazji może niepotrzebnie podsycać strach i wrogość wobec sąsiedniego państwa. Han Dong-hoon odpowiedział jednak, przypominając, że atak Korei Północnej z 25 czerwca 1950 roku był rzeczywistym wydarzeniem historycznym, a zagrożenia militarnego nie należy lekceważyć. Jego zdaniem zamiast krytykować twórców za przedstawienie takiego scenariusza, warto zastanowić się nad pytaniami, które stawia gra. Polityk podkreślił również, że pokoju nie można opierać wyłącznie na nadziei i dobrej woli drugiej strony, ponieważ jego utrzymanie wymaga przygotowania nawet na najgorszy możliwy rozwój wydarzeń.
Cała sytuacja ma jednak również wyraźne podłoże polityczne. Han Dong-hoon nie zgadza się z podejściem obecnego prezydenta do kwestii finansowania wojska i przygotowań obronnych, a wykorzystanie Call of Duty pozwoliło mu nagłośnić swoje stanowisko w wyjątkowo skuteczny sposób.
To zdecydowanie jedna z najbardziej zaskakujących historii związanych z serią Call of Duty. Od lat obserwujemy dyskusje dotyczące przemocy w grach, realizmu przedstawianych konfliktów czy politycznych inspiracji twórców, ale tym razem sytuacja została odwrócona... to polityk próbuje wykorzystać produkcję jako argument w debacie o bezpieczeństwie państwa. Czy ma to jednak głębszy sens? Trudno powiedzieć, jednak mam wrażenie, że tym razem tytuł Activision został po prostu wykorzystany do... politycznej gierki.