Ogromna kompromitacja EA. Wielka firma "chwali się" brakiem gier
Wizerunkowy koszmar Electronic Arts trwa w najlepsze, a firma zalicza właśnie kolejną spektakularną wpadkę, z której bezlitośnie kpi cały internet.
Zaledwie parę dni po tym, jak gruchnęła wiadomość o bezdusznym zamknięciu BioWare i skasowaniu wczesnej wersji nowego Mass Effecta, czujni gracze postanowili zajrzeć na oficjalną stronę wydawcy. To, na co tam trafili, wywołało falę gromkiego śmiechu wymieszanego z niedowierzaniem. Okazało się bowiem, że w oficjalnej zakładce z nadchodzącymi premierami hula wyłącznie wiatr - lista gier z dopiskiem „wkrótce” jest kompletnie, absolutnie pusta.
Dla jednego z największych gigantów branży, który jeszcze niedawno został przejęty za astronomiczne 55 miliardów dolarów, to potężna kompromitacja. Trudno zrzucić to na zwykły błąd techniczny czy zaniedbanie webmastera, bo sekcja ze świeżo wydanymi tytułami jest regularnie aktualizowana i wisi na swoim miejscu.
Gdy jednak kliknie się w zapowiedzi, strona wita nas pustą przestrzenią, jakby korporacja zatrudniająca tysiące ludzi nie miała do zaoferowania światu dosłownie niczego w dającej się przewidzieć przyszłości.
Oczywiście w rzeczywistości nie jest tak, że wydawca całkowicie złożył broń. W kuluarach dobrze wiemy, że gdzieś w piecach powoli pichci się trzecia część przygód Cala Kestisa w świecie Gwiezdnych Wojen, studio Motive dłubie nad Iron Manem, a w tle powstaje kolejny Battlefield i tasiemcowe serie sportowe. Problem w tym, że cykl produkcyjny współczesnych hitów rozrósł się do takich rozmiarów, że większość tych projektów to pieśń odległych lat, o której nikt na razie nie ma odwagi oficjalnie trąbić.
Ta pusta karta w przeglądarce stała się jednak dla graczy czymś więcej niż tylko technicznym niedopatrzeniem. To brutalny, wręcz memiczny symbol obecnej kondycji całego koncernu, który kiedyś potrafił zapewnić co rok nie tylko tasiemce pokroju FIFY, ale także konkretnego RPG-a, Need for Speeda, a w międzyczasie wielkie zaskoczenie...