PlayStation odmieni generator FPS-ów na PS6. Sony ma nowy cel
Sztuczne podbijanie płynności w grach to bez wątpienia jeden z największych hitów ostatnich lat, ale każdy, kto miał z nim do czynienia, doskonale zna jego ciemną stronę.
Generatory klatek potrafią wprawdzie sprawić, że obraz na ekranie wygląda bajecznie płynnie, jednak w parze z tym idzie spory minus - wyczuwalne opóźnienie w sterowaniu. Kiedy wciskamy przycisk na padzie, postać reaguje z lekkim poślizgiem, bo gra potrzebuje ułamka sekundy na wklejenie dorobionej klatki pomiędzy te prawdziwe. Wygląda na to, że Sony ma już dość tego kompromisu i wzięło ten problem na celownik jako priorytet do natychmiastowej naprawy.
Światło dzienne ujrzał właśnie najnowszy patent inżynierów PlayStation, który proponuje zupełnie inne, wręcz rewolucyjne podejście do tematu. Zamiast czekać na wygenerowanie dwóch pełnych obrazów i wpychania czegoś pomiędzy nie, technologia Sony ma dosłownie zgadywać przyszłość.
System analizuje ruchy gracza na kontrolerze w czasie rzeczywistym - jeśli na przykład wciśniemy klawisz skoku, algorytm błyskawicznie przewiduje, jak powinna wyglądać animacja wybicia postaci i wyświetla sztuczną klatkę jeszcze zanim karta graficzna w ogóle skończy renderować tę właściwą.
Cały zamysł mocno przypomina rozwiązania znane z nowoczesnych bijatyk sieciowych, gdzie kod przewiduje ruchy rywali, by walka przez internet była idealnie responsywna. W przypadku PlayStation poprzeczka wisi jednak znacznie wyżej. Zamiast polegać na ociężałych sieciach neuronowych, japoński gigant stawia na szybkie algorytmy powiązane bezpośrednio z reakcją na guziki pada.
Jeśli to rozwiązanie wejdzie w życie, irytujący lag w sterowaniu przy włączonym generatorze klatek może spaść niemal do zera, a granie wreszcie stanie się tak ostre i bezpośrednie, jak przy natywnej płynności.
Co niezwykle ciekawe, z dokumentacji wynika, że taki trik wcale nie wymaga montowania w konsolach żadnych kosmicznych, nowych chipów, więc w teorii mógłby trafić nawet na obecny na rynku sprzęt.