Dwójka nowych bohaterów w Gears of War E-Day jest "okropna". To dlatego zwolniono scenarzystę?
Dyskusje wokół Gears of War: E-Day po prostu nie chcą ucichnąć, a do grona krytyków dołączyła właśnie osoba, która doskonale wie, jak tę markę budowano od podstaw.
Laura Fryer, była producentka odpowiedzialna za pierwszą, kultową odsłonę serii, postanowiła podzielić się swoimi gorzkimi przemyśleniami na temat scenariusza nowej gry. Choć branżowe recenzje i oceny samej rozgrywki wypadły naprawdę solidnie, weteranka uważa, że twórcy z The Coalition popełnili kardynalny błąd przy rozkładaniu fabularnych akcentów.
Głównym zarzutem jest zepchnięcie na boczny tor tych, na których wszyscy najbardziej czekali. Gra była przecież zapowiadana jako wielki powrót do korzeni - mroczny prequel pokazujący sam początek inwazji Szarańczy oraz narodziny legendarnej braterskiej więzi między Marcusem Feniksem a Domem Santiago.
Zdaniem Fryer ta obietnica została potraktowana po macoszemu, bo scenarzyści woleli poświęcić mnóstwo cennego czasu antenowego nowym postaciom, ze szczególnym uwzględnieniem wzbudzającej ogromne kontrowersje Mags Carter.
Producentka nie zostawiła na tym pomyśle suchej nitki, twierdząc wprost, że gra nie trafiła w potrzeby swojej grupy docelowej. Gracze nie kupowali tego tytułu dla świeżych, pobocznych twarzy, lecz po to, by poczuć emocjonalny ciężar relacji Doma i Marcusa w najgorszym dniu w historii ich planety.
Zamiast głębokiego, satysfakcjonującego rozwinięcia ich wspólnej przeszłości dostaliśmy historię, w której stare ikony momentami ustępują miejsca nowym bohaterom, co kompletnie rozmyło klimat klasycznych odsłon.
Głos Fryer tylko dolewa oliwy do ognia, bo postać Mags już wcześniej mocno podzieliła internetową społeczność. I choć sama mechanika strzelania i rzeź Szarańczy bronią się znakomicie, niesmak po stronie narracyjnej u wielu fanów pozostaje.