Koszta naprawy Nintendo Switch 2 zwalają z nóg. Musisz mieć nadzieję, że konsola Ci się nie popsuje
Jeśli planujesz zakup Nintendo Switch 2 albo już cieszysz się nowym sprzętem, lepiej zacznij na niego chuchać i dmuchać. Z Japonii nadeszły właśnie bardzo nieprzyjemne wieści dla portfeli graczy.
Nintendo oficjalnie zapowiedziało, że od połowy listopada mocno podnosi stawki za oficjalny serwis pogwarancyjny swoich konsol. Podwyżki obejmą zarówno wysłużonego, pierwszego Switcha, jak i jego świeżo wydanego następcę, a powodem całego zamieszania mają być coraz wyższe ceny części zamiennych.
Skala podwyżek potrafi zwalić z nóg, szczególnie gdy mowa o poważniejszych awariach nowego modelu. Wystarczy spojrzeć na naprawę płyty głównej w Switchu 2 - do tej pory japoński serwis liczył sobie za to około 27,5 tysiąca jenów, a po zmianach cena podskoczy do ponad 37 tysięcy jenów.
W przeliczeniu oznacza to skok z okolic 170 do grubo ponad 230 dolarów za pojedynczą wizytę w warsztacie producenta. Za taką kwotę można już spokojnie kupić zupełnie inną, mniejszą konsolę albo pokaźną kolekcję premierowych gier.
Co gorsza, przedstawiony cennik to w zasadzie tylko optymistyczny wariant wyjściowy. Japoński gigant zaznacza, że podane kwoty to jedynie szacunki i jeśli wymiana wskazanego elementu nie postawi urządzenia na nogi, rachunek automatycznie wzrośnie o kolejne podzespoły.
Jeżeli konsola ucierpi w wyniku nieszczęśliwego upadku na kafelki, zostanie przypadkowo zalana herbatą albo ktoś próbował w niej wcześniej dłubać na własną rękę, ostateczny koszt reanimacji może okazać się kompletnie nieopłacalny.
Na ten moment nowe, wyższe stawki ogłoszono wyłącznie na rodzimym rynku w Japonii i wejdą one w życie dokładnie 16 listopada. Firma nie zdradziła jeszcze, czy podobna fala podwyżek uderzy w serwisy w Europie czy Stanach Zjednoczonych, ale historia uczy, że takie ruchy rzadko pozostają lokalną ciekawostką.