CD Projekt RED dzięki Cyberpunk 2 rozgrzał fanów do czerwoności. Wystarczył jeden, NOWY konkret
CD Projekt RED zazwyczaj milczy jak zaklęty w temacie nowej odsłony Cyberpunka, ale w końcu dostaliśmy mały znak życia.
Na stronie studia pojawił się wywiad z Gabem Amatangelo, który oficjalnie przewodzi pracom nad sequelem. Dla wielu graczy to najlepsza możliwa wiadomość, bo to właśnie ten człowiek uratował pierwszą część po jej fatalnym starcie, kierując tworzeniem świetnego dodatku Widmo Wolności oraz wielkiej aktualizacji 2.0, która postawiła grę na nogi.
Amatangelo nie rzuca na razie szczegółami fabularnymi ani nie zdradza konkretnych mechanik, ale dzieli się czymś równie ważnym - swoją wizją. Opowiada, że na początku miał w głowie ogólny zarys nowego Cyberpunka, jednak projekt naprawdę ożywa dopiero wtedy, gdy kolejni twórcy wnoszą do niego swoje pomysły i serce.
Reżyser podkreśla przy tym, że gry miały ogromny wpływ na jego własne życie i zależy mu, aby wielkie, fabularne światy były traktowane jak prawdziwa sztuka, a nie tylko kolejna komercyjna zabawa na parę wieczorów.
Amatangelo ma też bardzo zdrowe podejście do samej pracy i zarządzania ludźmi, bo zależy mu na tym, żeby nikt w zespole nie bał się zadawać trudnych pytań. Sam śmieje się ze swojej obsesji drążenia szczegółów - idealnym przykładem był punkt kontrolny prowadzący do Dogtown w Widmie Wolności, który z powodu jego nieustannych poprawek ekipa żartobliwie nazwała „Ścianą Gabe’a”.
Reżyser kazał go przebudowywać bez końca, usuwając choćby sterty walizek, bo stwierdził, że wejście do strefy zamkniętej to nie terminal lotniczy dla turystów. Zamiast jednak decydować o wszystkim w pojedynkę i blokować postępy, stawia na zaufanie do swoich dyrektorów i chce, by każdy czuł pełną swobodę w rzucaniu nawet najbardziej szalonych pomysłów.
Cała ta machina produkcyjna nabiera zresztą coraz większego rozpędu. Na samym początku nowym Cyberpunkiem w bostońskim studiu zajmowało się zaledwie osiem osób, a dziś zespół rozrósł się już do ponad 180 deweloperów. Sam Amatangelo, który w młodości śpiewał w zespole hardcore punkowym, podchodzi do tego klimatu bardzo osobiście - dla niego człon „punk” to ciągły sprzeciw i kwestionowanie wszystkiego dookoła, a „cyber” oznacza przerysowanie, neony i pokazywanie odczłowieczonego świata. Z takim podejściem i zgraną ekipą za plecami, projekt powoli nabiera własnego, unikalnego charakteru, który ma szansę znowu nieźle namieszać.
Trudno się dziwić, że po takich słowach entuzjazm rośnie. Po problemach z 2020 roku mało kto dawał marce jakiekolwiek szanse, tymczasem „jedynka” przebiła niedawno barierę 40 milionów sprzedanych egzemplarzy i wyszła na prostą z podniesioną głową. To, że za sterami kontynuacji stoi ten sam człowiek, który doprowadził do tego spektakularnego odrodzenia, daje sporo spokoju i pozwala wierzyć, że studio nie powtórzy starych błędów.
Na konkrety i tak przyjdzie nam jednak poczekać jeszcze ładnych parę lat. Polskie studio w pierwszej kolejności rozwija kolejnego Wiedźmina, planowanego dopiero na 2028 rok, więc premiera Cyberpunka 2 to wciąż dość odległy temat.