Haker z GTA 6 szantażuje Rockstar Games. Przedstawiono warunek
Wojna nerwów pomiędzy korporacją Take-Two Interactive a tajemniczym informatorem znanym jako Cyberleek wkroczyła w decydującą i niezwykle dramatyczną fazę.
Po tygodniach publikowania poufnych materiałów wideo z wczesnej wersji gry, sprawca całego zamieszania postanowił postawić wydawcy twarde ultimatum. W oświadczeniu opublikowanym na swojej witrynie internetowej zadeklarował wstrzymanie dalszych wycieków, stawiając jednak twardy warunek: wydawca i deweloperzy muszą całkowicie zaprzestać polowania na jego osobę i puścić dotychczasowe działania płazem.
Jako gwarancję swojego bezpieczeństwa sprawca powołał się na mechanizm znany jako wyłącznik awaryjny, który w terminologii bezpieczeństwa oznacza procedurę automatycznie uruchamianą w przypadku unieszkodliwienia operatora.
Według jego słów, w jego rękach znajduje się kompletny materiał przedstawiający zakończenie wątku fabularnego, którego ujawnienie uderzyłoby bezpośrednio w fundamenty wielomilionowej kampanii promocyjnej. Ostatnie, celowo wyrwane z kontekstu urywki z misji finałowych miały stanowić jedynie demonstrację siły i dowód, że nie rzuca słów na wiatr.
Haker zaznaczył przy tym, że choć Take-Two nie okazałoby mu litości, on sam nie chce odbierać przyjemności z samodzielnego odkrywania intrygi zwykłym graczom, którzy niczym nie zawinili. Z tego powodu kompletne spoilery narracyjne mają pozostać zablokowane i nigdy nie ujrzeć światła dziennego - pod warunkiem, że nikt nie spróbuje go uciszyć ani doprowadzić do jego aresztowania.
W przeciwnym razie jakiekolwiek próby namierzenia lub zatrzymania sprawcy doprowadzą do automatycznego upublicznienia kluczowych tajemnic scenariusza.