Valor Mortis uwielbiane przez graczy. Polska perełka nie przyciągnęła jednak rzeszy chętnych
Na rynku zadebiutowało Valor Mortis, czyli jedna z najbardziej intrygujących i osobliwych premier tego sezonu.
Połączenie wymagającej formuły soulslike z perspektywą pierwszej osoby, dynamicznym parkourem oraz mroczną, alternatywną wizją epoki wojen napoleońskich na papierze zapowiadało się na powiew świeżości w skostniałym segmencie gier akcji. Mimo intrygujących zwiastunów i solidnej oprawy audiowizualnej debiut na komputerach osobistych okazał się jednak zaskakująco cichy, a serwery w kluczowym momencie nie przeżyły oblężenia.
Statystyki zebrane na platformie Steam pokazują, że w premierowym szczycie w wirtualnym świecie Williama bawiło się jednocześnie zaledwie około 4,3 tysiąca graczy. Tak zachowawczy wynik może budzić pewne rozczarowanie, zwłaszcza w obliczu sporych nakładów na promocję oraz obecności gry na najważniejszych platformach stacjonarnych. Chociaż tytuł zdołał na krótko zaistnieć w czołówce najlepiej sprzedających się pozycji w sklepie Valve, ostateczna konwersja zainteresowania na aktywnych użytkowników okazała się daleka od oczekiwań wydawcy.
Co ciekawe, skromna frekwencja na premierowych serwerach idzie w parze z bardzo ciepłym przyjęciem ze strony osób, które zdecydowały się na zakup. Społeczność nie szczędzi pochwał nietuzinkowej formule - z niemal trzystu opinii opublikowanych dotąd na Steamie aż 83 procent stanowią oceny pozytywne. Gracze doceniają bezkompromisowy, satysfakcjonujący system walki, sprawnie wplecioną mechanikę poruszania się oraz mroczną atmosferę historycznego konfliktu skąpanego w nadprzyrodzonym sosie.
Oprócz wydania na PC gra trafiła równolegle na konsole PlayStation 5 oraz Xbox Series X/S, gdzie dzięki dobrej optymalizacji i płynnemu klatkażowi ma szansę powalczyć o szersze grono entuzjastów gatunku.