Valve szykuje masakratora. Wynik przebił wszelkie rekordy
Nietypowa hybryda trzecioosobowej strzelanki i gry typu MOBA od Valve Corporation wyrasta na jeden z największych fenomenów współczesnego gamingu sieciowego. Choć Deadlock wciąż znajduje się w fazie zamkniętych testów, do których dostęp wymaga bezpośredniego zaproszenia od innego gracza, tytuł zdołał przyciągnąć gigantyczną publiczność.
Dwa lata po po cichu wystartowanej becie produkcja osiągnęła bezprecedensowy kamień milowy, notując rekordową liczbę ponad 262 tysięcy jednocześnie bawiących się użytkowników na platformie Steam.
Tym samym nowy projekt przebił dotychczasowy historyczny szczyt kultowego Team Fortress 2, który przed laty zatrzymał się na poziomie 253 tysięcy graczy. Rezultat ten robi jeszcze większe wrażenie, jeśli weźmie się pod uwagę tempo wzrostu popularności gry - jeszcze na początku tego roku rekord wynosił około 100 tysięcy osób.
Skala zainteresowania w ramach ograniczonego modelu dystrybucji na zaproszenia pokazuje, że w momencie ewentualnego przejścia na w pełni darmowe, publiczne testy liczby te mogłyby eksplodować do niespotykanych dotąd rozmiarów.
Głównym motorem napędowym tego spektakularnego sukcesu okazała się udostępniona na przełomie września i października potężna aktualizacja zatytułowana The City Never Sleeps. Wprowadziła ona gruntowną przebudowę mapy z nowymi elementami taktycznymi, takimi jak szyby wentylacyjne dające premię do regeneracji czy tymczasową niewidzialność, a także odświeżony interfejs oraz aż sześciu unikalnych bohaterów. Zmiany te spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem, wywołując masowy napływ zarówno świeżych odbiorców, jak i weteranów wracających do rozgrywki.
Fenomen Deadlocka udowadnia, że eksperymentalne podejście Valve do łączenia gatunków potrafi zaskarbić sobie uznanie setek tysięcy graczy nawet bez głośnych, oficjalnych kampanii marketingowych. Wielu twórców chciałoby osiągać takie wyniki...