Hideo Kojima wrócił wspomnieniami do pierwszego Resident Evil. Nowy film wywołał nostalgię
Hideo Kojima obejrzał nowy film „Resident Evil” w reżyserii Zacha Creggera i podzielił się swoimi wrażeniami.
Twórca serii Metal Gear Solid przyznał, że produkcja przypomniała mu emocje towarzyszące pierwszej przygodzie z kultowym horrorem Capcomu. Jego komentarz może zainteresować fanów, którzy zastanawiają się, czy warto obejrzeć film w kinach.
Hideo Kojima początkowo nie był szczególnie zainteresowany filmem, ale zmienił zdanie ze względu na nazwisko reżysera. Po seansie zwrócił uwagę na muzykę przywodzącą na myśl „Coś” Johna Carpentera, klasyczne zabiegi kina grozy oraz liczne jump scare’y, które mają towarzyszyć widzom aż do końca.
あんまり興味はなかったが、ザック・クレッガー監督の新作なので、映画「バイオハザード」を観た。のっけから「物体X」風のBGMで攻めてくる。クラシカルなホラー演出、ホラー・シチュエーション、ジャンプスケアの怒涛の連続で最後まで畳み掛ける。これは「バイオハザード」の映画化ではなく、「バイオ… pic.twitter.com/grZueBIWja
— 小島秀夫 (@Kojima_Hideo) October 12, 2026
Japoński twórca podkreślił również, że nie odbiera produkcji jako bezpośredniej adaptacji konkretnej odsłony serii. Jego zdaniem to raczej opowieść o samych graczach i emocjach, jakie towarzyszą im podczas rozgrywki. Film przypomniał mu pierwsze „Resident Evil” z 1996 roku, gdy kolejne porażki i powtarzanie tych samych fragmentów wywoływały frustrację. Kojima żartobliwie przyznał, że podczas tamtej przygody nieustannie ginął i przeklinał przed ekranem.
Nowy film czerpie z uniwersum gier, ale nie odtwarza dokładnie fabuły żadnej z nich. Akcja rozgrywa się na obrzeżach wydarzeń znanych z „Resident Evil 2”. W głównej roli występuje Austin Abrams, a za kamerą stanął Zach Cregger, twórca horroru „Barbarzyńcy”.
Recenzenci są zgodni i chwalą film za świetne połączenie strachu, czarnego humoru i brutalności. To obecnie jeden z najmocniejszych tytułów opartych na grach wideo.