Elon Musk chce produkować własne chipy. Przyznał jednak coś dość zaskakującego
Elon Musk od kilku tygodni coraz więcej mówi o własnej produkcji półprzewodników i projekcie Terafab. Teraz przyznał wprost, że sam „nie wie, jak robi się chipy”, a przed nim i jego zespołem jest jeszcze ogrom nauki. Nie przeszkadza mu to jednak planować fabryki, która miałaby działać inaczej niż obecne zakłady TSMC, Samsunga czy Intela.
Musk mówił o planach podczas spotkania z Tesla Owners Silicon Valley. Przyznał, że ma jeszcze bardzo dużo do nauczenia się o produkcji półprzewodników, ale jednocześnie zakłada, że zespół odpowiedzialny za Terafab będzie w stanie stopniowo opanować cały proces. Co ciekawe, kilka tygodni wcześniej Musk oceniał, że Chiny mogą poradzić sobie z ograniczeniami dotyczącymi litografii i produkcji chipów w ciągu dwóch lub trzech lat. Teraz sam zaznacza, że wejście w ten biznes jest znacznie bardziej skomplikowane, niż mogłoby się wydawać z zewnątrz.
Jednym z elementów, które zwróciły jego uwagę, jest podobieństwo wyposażenia stosowanego przez największych producentów. Musk zauważył, że zakłady Samsunga, Intela i TSMC korzystają w dużej mierze z tych samych typów maszyn. Jego pomysł zakłada więc rozpoczęcie od standardowego sprzętu, a następnie modyfikowanie go tam, gdzie pojawią się wąskie gardła. Docelowo Terafab miałby być czymś więcej niż zwykłą fabryką produkującą wafle. Musk mówi o połączeniu w jednym miejscu przygotowywania masek, produkcji chipów oraz ich późniejszego pakowania. Cały proces miałby być stale poprawiany, głównie pod kątem zwiększania liczby wafli przechodzących przez linię produkcyjną.
Nie jest to jednak projekt na najbliższe miesiące. Musk sam zaznaczył, że dojście do takiego poziomu może zająć kilka lat. W tle pojawiają się też spekulacje dotyczące możliwej roli TSMC, choć na razie nie ma mowy o tym, by tajwański gigant miał prowadzić cały projekt. Najważniejsze jest więc to, że Musk nie próbuje przedstawiać Terafabu jako gotowego planu z dopiętą technologią. Projekt istnieje na etapie koncepcji i budowania kompetencji, a sam Musk otwarcie przyznaje, że produkcja półprzewodników to obszar, którego dopiero się uczy.
To zresztą może być największym wyzwaniem. Tesla i SpaceX przyzwyczaiły Muska do mocno niestandardowego podejścia do produkcji, ale półprzewodniki są znacznie mniej wybaczającym środowiskiem. Tutaj każdy dodatkowy procent uzysku, przepustowości czy precyzji procesu wymaga lat doświadczenia i ogromnych nakładów.