"Miałem w poważaniu rozkazy Sony". Były szef PlayStation OSTRO o centrali
Kaz Hirai, jedna z najbardziej charyzmatycznych postaci w historii branży elektronicznej rozrywki, podzielił się zaskakującymi kulisami swojej wieloletniej kariery.
Były sternik dywizji PlayStation oraz późniejszy prezes całego koncernu Sony ujawnił w wywiadzie dla japońskiego magazynu biznesowego Nikkei XTrend, że w czasach zarządzania działem konsol wielokrotnie puszczał mimo uszu bezpośrednie instrukcje płynące z centrali w Tokio. Z uśmiechem wspominał, że gdy ówczesne kierownictwo korporacji próbowało narzucać mu swoje wizje, on i jego zespół szli własną ścieżką, uznając, że to marka PlayStation decyduje o sobie sama.
Sytuacja zmieniła się diametralnie w 2012 roku, gdy Hirai stanął na czele całej grupy Sony, przejmując stery w jednym z najtrudniejszych momentów w jej historii. Korporacja przynosiła wówczas straty, a ponad 160 tysięcy pracowników na całym świecie wraz z akcjonariuszami z niepokojem obserwowało ruchy nowego prezesa.
W mediach nie brakowało sceptycznych głosów sugerujących, że człowiek wywodzący się wyłącznie z branży gier i muzyki nie poradzi sobie z uzdrowieniem potężnego giganta technologicznego. Były menedżer musiał więc szybko porzucić swoją dawną buntowniczą postawę i znaleźć sposób na zjednoczenie rozproszonych struktur.
Aby przełamać nieufność załogi i udowodnić swoje zaangażowanie, japoński menedżer postawił na bezpośredni kontakt z ludźmi zamiast wydawania dyrektyw zza biurka. W ciągu swojej sześcioletniej kadencji na stanowisku prezesa odwiedził ponad 20 krajów i blisko 50 miast, regularnie wizytując fabryki i zakłady produkcyjne.
Zaskakiwał tym samym pracowników linii montażowych - na przykład w działach telewizorów - którzy nie spodziewali się, że tak zajęta persona wróci do nich po raz drugi czy trzeci. Osobista obecność pozwoliła mu zbudować autentyczny szacunek i zaufanie na każdym szczeblu organizacji.
Kluczowym elementem jego planu ratunkowego było zintegrowanie skłóconych i rywalizujących ze sobą oddziałów pod wspólnym sztandarem filozofii określanej jako „Kando”, czyli tworzenia produktów wywołujących głębokie, poruszające emocje,. Choć z początku podwładni podchodzili do tego hasła jak do kolejnego korporacyjnego frazesu, determinacja Hiraia sprawiła, że koncepcja ta stała się fundamentem projektowania każdego urządzenia.