UOKiK uderza w giganta, z którego usług korzysta każdy
Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów podjął zdecydowane kroki przeciwko amerykańskiemu potentatowi technologicznemu.
Tomasz Chróstny postawił oficjalne zarzuty czterem podmiotom z grupy kapitałowej Google, w tym spółce-matce Alphabet oraz jej europejskim i polskim oddziałom. Sprawa dotyczy podejrzenia bezprawnego wykorzystywania pozycji dominującej w relacjach z rodzimymi wydawcami prasowymi. W ocenie polskiego organu antymonopolowego koncern prowadził negocjacje w sposób nietransparentny, co mogło prowadzić do wymuszania niekorzystnych warunków finansowych za treści prezentowane w wyszukiwarce oraz usługach informacyjnych.
Istotą sporu jest wdrożona w 2024 roku nowelizacja prawa autorskiego, będąca implementacją unijnej dyrektywy DSM, która miała zagwarantować redakcjom sprawiedliwe wynagrodzenie za eksploatację ich materiałów przez wielkie platformy. Nowoczesny model konsumpcji mediów sprawia, że internauci często poprzestają na przeczytaniu skrótów wiadomości lub podsumowań generowanych przez sztuczną inteligencję bez klikania w link źródłowy. W efekcie zyski z reklam zasilają budżet platformy technologicznej, podczas gdy twórcy oryginalnych tekstów tracą ruch na portalach i podstawowe źródło finansowania rzetelnego dziennikarstwa.
Z ustaleń urzędu wynika, że Google nie sfinalizowało umów z większością polskich wydawców, a składane propozycje finansowe były pozbawione niezbędnych danych analitycznych. Przedstawiciele koncernu nie udostępnili parametrów kalkulacji, raportów o generowanych przychodach ani szczegółów dotyczących skali wykorzystania artykułów w serwisach Google News czy Discover.
Tomasz Chróstny zwrócił uwagę, że taka asymetria informacyjna czyniła dialog całkowicie pozornym i uniemożliwiała redakcjom merytoryczną weryfikację stawek, co w praktyce oznaczało próbę narzucenia warunków przez rynkowego hegemonem.
Warto podkreślić, że sam urząd nie rozstrzyga o konkretnej wysokości stawek autorskich, lecz stoi na straży reguł uczciwej konkurencji i równowagi rynkowej. Jeśli zarzuty o nadużywanie przewagi potwierdzą się w toku postępowania, technologicznemu gigantowi grozi kara finansowa sięgająca nawet 10 procent jego rocznego obrotu