Jedna z najmocniejszych scen The Last of Us Part 2 prawie potoczyła się inaczej
Nawet po latach od premiery kulisy powstawania The Last of Us Part II wciąż potrafią zaskoczyć fanów i rzucić zupełnie nowe światło na konstrukcję tej bezwzględnej opowieści.
Odtwórca roli Joela, Troy Baker, w niedawnym wywiadzie wrócił pamięcią do nagrywania jednej z najbardziej przejmujących i kluczowych scen w całej grze - retrospektywnej, cichej rozmowy na ganku między Joelem a Ellie, w której rozmawiali oni o zabiciu naukowców przez Joella i nieznalezieniu przez to szczepionki na wirusa. Aktor ujawnił, że pierwotny zamysł reżysera Neila Druckmanna zakładał zupełnie inne umiejscowienie tego dialogu w osi czasu całej narracji.
Według pierwotnego scenariusza ta bolesna wymiana zdań miała zostać wyświetlona na samym początku przygody, tuż przed brutalnym zamordowaniem Joela przez Abby i wybuchem krwawej spirali zemsty. Dopiero na etapie postprodukcji i montażu twórcy z Naughty Dog zdecydowali się przenieść ten fragment na sam koniec gry, czyniąc z niego ostateczne, emocjonalne zwieńczenie wielogodzinnej vendetty.
Sam Baker przyznał, że przez długi czas nie miał pojęcia o tej zmianie i odkrył ją dopiero po zakończeniu prac, co w jego ocenie nadało całej opowieści znacznie potężniejszy i bardziej druzgocący ładunek emocjonalny.
Aktor wspomniał również o intensywnych zmaganiach na planie motion capture, gdzie ekipa spędziła cały dzień na dopracowywaniu każdego gestu i spojrzenia. W oryginalnym skrypcie scena miała zakończyć się cieplejszym gestem pojednania w postaci uścisku, jednak wcielająca się w postać Ellie aktorka Ashley Johnson stanowczo zaprotestowała.
Uznała, że jej bohaterka po dramatycznych wydarzeniach ze szpitala Świetlików nie jest jeszcze gotowa na tak bezpośrednią bliskość, a pozostawienie ich relacji w stanie niepewności i napięcia będzie znacznie bardziej autentyczne i zgodne z charakterem dziewczyny.
Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do The Last of Us Part II.