Wielki powrót anime może zakończyć się znacznie szybciej, niż oczekiwano
Ponad pięć lat oczekiwania dobiega końca. „Black Clover” powróci z nowym sezonem i wznowi historię w miejscu, w którym przerwano ją w marcu 2021 roku, czyli na początku wydarzeń związanych z Królestwem Spade. Nie należy jednak oczekiwać kolejnej serii liczącej ponad sto odcinków. Studio Pierrot może postawić na model, który wykorzystało już przy „Bleach: Thousand-Year Blood War”.
Pierwsza seria „Black Clover” adaptowała materiał bardzo spokojnie - 170 odcinków objęło 272 rozdziały mangi, a historię rozwijano dodatkowymi scenami i autorskimi wątkami. Tym razem do przeniesienia na ekran pozostało około 120 rozdziałów. Jeśli twórcy utrzymają tempo znane z nowego „Bleacha”, całość mogłaby zostać zamknięta w zaledwie 25-30 epizodach podzielonych na dwie części. Na tym etapie są to jednak przewidywania, ponieważ oficjalnej liczby odcinków jeszcze nie potwierdzono.
Dla widzów przyzwyczajonych do cotygodniowych spotkań z Astą byłaby to duża zmiana, a drugi sezon mógłby zarazem okazać się ostatnim. Krótsza emisja nie musi jednak oznaczać gorszej adaptacji - mniejsza liczba epizodów pozwala przygotować lepszą animację, ograniczyć niepotrzebne wypełniacze i uniknąć problemów produkcyjnych. Pytanie brzmi więc, czy fani wolą kilka kolejnych lat z „Black Clover”, czy krótszy, ale efektownie zrealizowany finał.