Polscy dostawcy internetu kombinują z umowami. UOKiK nałożył wielką karę. Klienci mają otrzymać zwroty
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wreszcie przygląda się antykonsumenckim zapisom w umowach dostawców usług internetowych.
Tym razem na celowniku Urzęd Ochrony Konkurencji i Konsumentów znalazła się firma Inea, która jest bardzo popularnym dostawcą internetu przede wszystkim w Wielkopolsce.
UOKiK zainteresowała skarga konsumenta, który przy przeprowadzce chciał zakończyć swoją internetową umowę. Okazało się wtedy, że za zerwanie umowy klient musi zapłacić ponad 8000 zł. Gdyby klient zdecydował się jednak dalej opłacać abonament w mieszkaniu, gdzie już nie mieszka, suma regularnych opłat do końca okresu umowy wyniosłaby natomiast tylko ok. 2300 zł.
UOKiK zakwestionował też praktykę automatycznego dodawania do umów płatnej usługi antywirusowej "Inea Safe". W pierwszych tygodniach korzystanie z tego pakietu kosztowało 1 grosz, co usypiało czujność klientów, którzy nie doczytywali zapisu w regulaminie o tym, że w kolejnych miesiącach "usługa antywirusowa" kosztuje już 9,90 zł. Wiele osób było zdziwionych widząc taką dodatkową opłatę, gdy przychodziły już do nich faktury.
Na marginesie dodam od siebie, że obecnie, w sytuacji gdy zabezpieczenie antywirusowe w Windows 11 stoi na wysokim poziomie, pod dużym znakiem zapytania stoi w ogóle sens instalowania tradycyjnych programów antywirusowych na PC, a tym bardziej kupowania enigmatycznych "usług antywirusowych". Użytkownicy powinni się raczej skupić na firewallu i zabezpieczeniach przeglądarki internetowej.
Za pobieranie przesadnych opłat za wcześniejsze rozwiązanie umowy UOKiK nałożył na firmę Inea 1,882 mln zł kary i nakazał zwrot pobranych pieniędzy z tego tytułu konsumentom. Podobnie będzie z opcją "antywirusową" Inea Safe - tutaj również Inea ma kontaktować się ze swoimi klientami i zwracać pieniądze z tytułu tej opłaty.