PlayStation uratowało tę grę. Teraz grają w nią miliony
Choć Stellar Blade zyskało miano jednego z największych południowokoreańskich przebojów na globalnym rynku gier wideo, droga do jego premiery była usłana dramatycznymi przeszkodami.
W szczerym wywiadzie dla serwisu INVEN dyrektor generalny studia Shift Up, Hyung-Tae Kim, opowiedział o mrocznych kulisach produkcji, gdy los całego zespołu wisiał na włosku. W pewnym momencie sytuacja finansowa firmy stała się na tyle krytyczna, że w kasie pozostały środki pozwalające na wypłacanie pensji pracownikom przez zaledwie trzy miesiące.
Największą barierą okazał się brak wiary ze strony zewnętrznych inwestorów oraz wiodących wydawców. Przedstawiciele branży masowo odrzucali wczesne demonstracje tytułu, powszechnie uznając wysokobudżetową grę akcji dla pojedynczego gracza za nieopłacalne ryzyko, które nie ma szans na zwrot zainstalowanego kapitału.
Kim ujawnił nawet, że niektórzy finansowi partnerzy wprost obiecywali znacznie wyższą wycenę samego studia, o ile deweloperzy zdecydują się całkowicie skasować projekt i skupić na bezpieczniejszych przedsięwzięciach.
Ciągłe odmowy i presja finansowa podkopały wiarę samego reżysera w powodzenie całego zamysłu. Kim otwarcie przyznał, że miewał momenty głębokiego zwątpienia i zadawał sobie pytanie, czy realizacja tak ambitnego, konsolowego projektu AAA w Korei Południowej - rynku zdominowanym przez mobilne gry sieciowe - ma w ogóle rację bytu.
Przełom nastąpił dopiero wtedy, gdy wczesny prototyp zaintrygował Shuheia Yoshidę z ramienia Sony Interactive Entertainment, co ostatecznie przypieczętowało porozumienie wydawnicze i uratowało twórców przed katastrofą.
Dziś koreańskie studio patrzy w przyszłość z ogromnym optymizmem, przypisując triumf marki oddaniu i wsparciu graczy z całego świata. Poza nadchodzącym debiutem kompletnego wydania na platformie Nintendo Switch 2, zespół intensywnie rozwija bezpośrednią kontynuację zatytułowaną Stellar Blade: Blood Rain.
Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Stellar Blade.