To miał być koniec trylogii Final Fantasy VII. Square Enix sugeruje, że historia może trwać dalej
Final Fantasy VII Revelation ma być zwieńczeniem trylogii remake'ów, ale Square Enix nie wyklucza, że to jeszcze nie koniec tej historii.
Producent serii Yoshinori Kitase przyznał, że przyszłość może zależeć od reakcji fanów na finałową odsłonę.
Kitase podkreślił, że zespół chce zrobić wszystko, aby Final Fantasy VII Revelation było najlepszą możliwą częścią remake'owej trylogii. Obecnie produkcja jest traktowana jako zakończenie całego projektu, jednak historia pokazuje, że popularność bohaterów potrafi zmienić plany Square Enix.
Producent przypomniał sytuację z oryginalnym Final Fantasy VII. Twórcy również sądzili wtedy, że wykonali swoje zadanie i historia dobiegła końca. Ogromna popularność Clouda, Tify, Aerith, Barreta czy Sephirotha doprowadziła jednak później do powstania kolejnych projektów, w tym Advent Children oraz Crisis Core.
Teraz może wydarzyć się coś podobnego. Kitase nie powiedział wprost, że Square Enix planuje kolejne gry związane z FFVII, ale pozostawił furtkę - wszystko może zależeć od tego, jak gracze odbiorą finał trylogii. Na razie priorytetem pozostaje doprowadzenie Revelation do premiery.
Deklaracja jest o tyle interesująca, że wciąż praktycznie nic nie wiadomo o Final Fantasy XVII. Square Enix nie zapowiedziało kolejnej głównej odsłony serii, a Revelation będzie pierwszą częścią remake'owego projektu powstającą bez nowej numerowanej gry na horyzoncie.
Nie oznacza to jednak, że Final Fantasy zamierza na stałe postawić na FFVII. Wręcz przeciwnie - nowa numerowana odsłona mogłaby pozwolić twórcom stworzyć zupełnie nowy świat, bohaterów i mechaniki. Na razie pozostaje więc pytanie, czy Square Enix pójdzie dalej śladem FFVII, czy po Revelation ponownie otworzy drzwi do zupełnie nowej historii.