Cyberpunk 2077 ma OBŁĘDNIE WYGLĄDAJĄCEGO konkurenta! Ta gra może namieszać na rynku
NO LAW było jednym z największych zaskoczeń tegorocznego Gamescomu. Nowa produkcja szwedzkiego Neon Giant, twórców The Ascent, zachwyciła przede wszystkim skalą swobody i rozwiązaniami charakterystycznymi dla immersive simów.
Studio podkreśla przy tym, że nie chce być „małym Cyberpunkiem 2077”, lecz stworzyć własną wizję gatunku.
Akcja NO LAW rozgrywa się w Fort Desire - mieście/państwie znajdującym się pomiędzy trzema krajami. Brak obowiązujących praw sprawił, że jest ono miejscem eksperymentów niemożliwych gdzie indziej. Całe miasto stanowi płynnie działający otwarty świat bez ekranów ładowania, a jego mieszkańcy mają własne domy, pracę i swoje życie.
Największe wrażenie robi jednak swoboda. Każda ulica ma nazwę, każdy budynek numer, a gracz może całkowicie wyłączyć interfejs i samodzielnie korzystać z mapy oraz oznaczeń. Można skradać się, walczyć, ogłuszać przeciwników, włamywać się przez okna, przesuwać obiekty czy wykorzystywać znalezione przedmioty. Co ważne, nagroda za wykonanie zadania nie zależy od wybranej metody - liczy się cel, a nie sposób jego osiągnięcia.
NO LAW
Świat reaguje także na decyzje gracza. Jeśli zabijemy ważnego NPC-a, jego nieobecność pozostanie trwała i może wpłynąć na dalszą historię. Pora dnia oraz pogoda zmieniają liczbę ludzi na ulicach, dostępność niektórych miejsc i zachowanie miasta. Twórcy potwierdzili również możliwość kradzieży, a konsekwencje łamania zasad mogą eskalować aż do sytuacji, w której stróże porządku zaczną strzelać bez ostrzeżenia.
NO LAW powstaje zaledwie w 24-osobowym zespole. Neon Giant potwierdziło, że cała metropolia została wykonana ręcznie, bez wykorzystania generatywnej AI. Gra jest już możliwa do przejścia od początku do końca i obecnie znajduje się na etapie dopracowywania. Premiera planowana jest na 2027 rok na PC, PlayStation 5 i Xbox Series X/S.