Płacą za YouTube bez reklam, ale nadal je oglądają. Do sądu trafił kolejny pozew przeciwko platformie
YouTube Premium jest promowany przede wszystkim jako sposób na oglądanie materiałów bez reklam. W praktyce platforma usuwa spoty emitowane przed filmami i w ich trakcie, ale nie ma wpływu na treści sponsorowane umieszczane bezpośrednio w nagraniach przez twórców. Trzech kanadyjskich subskrybentów uważa, że przez takie materiały najważniejsza obietnica usługi nie zostaje w pełni spełniona.
Przeciwko YouTube Premium złożono drugi wniosek o pozew zbiorowy dotyczący określania platformy jako wolnej od reklam. Skarżący przekonują, że sponsorowane segmenty oraz promocje marek nadal stanowią komercyjne przerwy, nawet jeśli zmieniło się ich źródło i sposób prezentacji. Ich zdaniem użytkownicy płacący za Premium wciąż muszą oglądać reklamy - tyle że nagrane jako część właściwego filmu.
Spór będzie więc zależał od tego, jak szeroko należy rozumieć hasło „bez reklam”. YouTube może argumentować, że subskrypcja usuwa wyłącznie materiały automatycznie dostarczane przez platformę, a indywidualne współprace twórców są elementem ich własnych nagrań. Na tym etapie są to jedynie zarzuty zawarte w proponowanym pozwie zbiorowym, a nie prawomocne rozstrzygnięcie. Sprawa może jednak zmusić serwis do znacznie precyzyjniejszego wyjaśnienia, za co właściwie płacą użytkownicy Premium.
YouTube Premium is facing a second proposed class-action lawsuit over its “ad-free” claims.
— Pirat_Nation 🔴 (@Pirat_Nation) September 4, 2026
Three Canadian subscribers argue that Premium isn’t truly “ad-free” because creators can still include sponsored content and brand promotions directly in their videos.
“Although the… pic.twitter.com/5tF0DXwcPI