Gracze wściekli na PlayStation po State of Play! Powód jest zrozumiały
Najnowsza wrześniowa prezentacja z cyklu State of Play pozostawiła wśród wielu fanów japońskiej marki spory niesmak.
Choć podczas transmisji pokazano m.in. kolejne materiały z Marvel’s Wolverine, ujawniono datę debiutu Until Dawn 2 oraz przypomniano o nadchodzącym Final Fantasy, większość programu wypełniły mniejsze projekty niezależne.
Największym rozczarowaniem dla wyczekującej społeczności okazał się jednak brak wyczekiwanego finału - zapowiadanego w kuluarach głośnego powrotu nowej marki od ekipy Naughty Dog.
Przed rozpoczęciem wydarzenia w sieci krążyły bardzo silne plotki sugerujące, że to właśnie kosmiczne Intergalactic: The Heretic Prophet zamknie czwartkowy pokaz mocnym uderzeniem. Tytuł, zapowiedziany oficjalnie jeszcze w 2024 roku, według nieoficjalnych doniesień miał wkraczać w finałową fazę produkcji.
Tymczasem prezentacja dobiegła końca bez choćby sekundowej wzmianki o projekcie, co wywołało natychmiastową i niezwykle ostrą reakcję rozgoryczonych graczy w mediach społecznościowych.
Sytuacja ta po raz kolejny zaogniła dyskusję na temat dramatycznie wydłużających się cykli produkcyjnych kalifornijskiego studia. Naughty Dog, które niegdyś stanowiło niepodważalną wizytówkę marki PlayStation i regularnie dostarczało kolejne hity z serii Uncharted czy The Last of Us, od lat zmaga się z wizerunkowym kryzysem.
Od premiery The Last of Us Part II minęło już sześć lat, a w międzyczasie portfolio zespołu zasilały wyłącznie odświeżenia i remaki starszych produkcji, co mocno nadszarpnęło cierpliwość wiernych odbiorców.