Aktor Michaela z GTA 5 śmieje się z graczy hejtujących GTA 6
Wraz z publikacją kolejnych oficjalnych materiałów z Grand Theft Auto VI w sieci rozgorzała debata na temat skali postępu graficznego, jaki dokonał się od czasu premiery poprzedniej odsłony.
Część sceptyków zaczęła twierdzić, że nadchodzący hit nie różni się drastycznie od wydanej w 2013 roku produkcji. Do tych zarzutów bezkompromisowo odniósł się Ned Luke, aktor użyczający głosu i aparycji Michaelowi De Sandzie w GTA V, który nie zostawił na krytykach suchej nitki.
Artysta wprost stwierdził, że osoby doszukujące się bliźniaczego podobieństwa między obiema grami postradały zmysły. Luke z humorem zauważył, że jego własna postać w piątej części nigdy nie prezentowała się tak zjawiskowo, jak bohaterowie nowego Vice City. Podkreślił przy tym, że nowa odsłona to zupełnie inna liga technologiczna pod względem odwzorowania detali, oświetlenia oraz złożoności świata.
Thank you Ned Luke pic.twitter.com/FozLjRVSML
— Zay 🔜 SWCLA (@justxavierisunc) August 30, 2026
Odtwórca roli Michaela zwrócił szczególną uwagę na ogromną ewolucję systemów ruchowych i naturalności postaci. Przypomniał techniczne ograniczenia poprzedniczki, w której bohaterowie poruszali się znacznie sztywniej i miewali problemy z zachowaniem w pełni naturalnej postawy.
W jego ocenie przeskok jakościowy, jakiego dokonało studio Rockstar Games między GTA 5 a GTA 6, jest jeszcze bardziej spektakularny niż rewolucja, którą gracze obserwowali niegdyś przy przejściu z czwartej do piątej odsłony cyklu.