Geoff Keighley ujawnił kto płaci, a kto nie musi tego robić. Gamescom nie tylko dla bogaczy
Gamescom Opening Night Live od lat jest jednym z najważniejszych wydarzeń dla branży gier. Choć wielu wydawców płaci ogromne kwoty za obecność podczas transmisji Geoffa Keighleya, okazuje się, że część produkcji trafia do programu całkowicie za darmo.
Kluczowy jest jednak jeden element - gra musi mieć coś naprawdę ekscytującego do pokazania.
Podczas spotkania z mediami przed tegorocznym Gamescom Geoff Keighley wyjaśnił, że obok płatnych materiałów promocyjnych w Opening Night Live znajdują się również gry wybierane wyłącznie ze względów redakcyjnych. Dotyczy to zarówno dużych produkcji z ważnymi zapowiedziami, jak i niewielkich projektów tworzonych przez kilkuosobowe zespoły.
Jak podkreślił organizator, jego celem jest wspieranie interesujących gier, które mają szansę zaskoczyć widzów. Jeśli dany tytuł wnosi coś nowego - premierowy zwiastun, ważną zapowiedź lub duże ogłoszenie - może zostać zaproszony do pokazu bez konieczności wykupienia miejsca.
Nie jest jednak tajemnicą, że część wydawców płaci za obecność w wydarzeniu. Według wcześniejszych doniesień koszt 60-sekundowego zwiastuna podczas Gamescom Opening Night Live miał wynosić około 120 tys. dolarów. W przypadku gali The Game Awards stawki są jeszcze wyższe i za kilkuminutową prezentację mogą sięgać nawet miliona dolarów.
Geoff Keighley zaznaczył również, że gry debiutujące kilka tygodni po wydarzeniu częściej traktowane są jako klasyczna reklama, podczas gdy największą wartość redakcyjną mają zupełnie nowe zapowiedzi i materiały, które potrafią zaskoczyć publiczność.
Przy okazji potwierdzono, że podczas tegorocznego Opening Night Live zobaczymy m.in. Final Fantasy VII Revelation, Gears of War: E-Day oraz nowe DLC do Wiedźmina 3. Jak zawsze pozostaje jednak pytanie, jakie niespodzianki Geoff Keighley zachował na sam początek transmisji.