Emulator PlayStation 3 rośnie jak na drożdżach. Kolejne poprawki wydane
Twórcy RPCS3 w ostatnim czasie chyba nie mogą spać, bo trudno inaczej podsumować to, jak intensywnie wprowadzają kolejne poprawki. Oto najświeższa runda.
Niedługo po tym, jak najlepszy emulator PlayStation 3 na PC doczekał się zgodności z ponad 75% biblioteki konsoli, a następnie optymalizacji dla układów ARM, nadszedł czas na kolejne nowinki. Tym razem z marszu w szerszym pakiecie, bo poprawki nie dotyczą pojedynczego aspektu. Wprost przeciwnie, powinny przełożyć się na jeszcze lepszą płynność i jakość obrazu w wielu klasycznych tytułach.
Przede wszystkim zabrano się za komponent interpretera shaderów. Najprościej rzecz ujmując, jest to program, który usuwa zacięcia i zanikanie obiektów poprzez wyświetlanie w czasie rzeczywistym uproszczonej grafiki. Zanim emulator zdąży skompilować oryginalny kod. Podczas dynamicznej rozgrywki niedociągnięcia niezbyt kłują w oczy, za to irytują nagłe spadki płynności, których zwłaszcza w przypadku użycia nie najszybszego procesora bywało dość wiele. Jak zapewniają twórcy, powinno być lepiej.
Mało tego, bo wedle zapewnień poprawiono także obsługę funkcji przeplatania i rozplecenia układu RSX, czyli - znów nieco upraszczając - transformacji między formatami organizacji danych w pamięci. Dotychczas, gdy dany tytuł wykorzystywał pewną specyficzną instrukcję o oznaczeniu NV0039, na ekranie potrafiły pojawiać się liczne artefakty. Przykładem jest sytuacja w Destiny, która niniejszym zostaje unormowana.
🚀 Fixed graphics in Destiny 1!
— RPCS3 (@rpcs3) August 12, 2026
kallsyms and Lead Graphics Developer kd-11 have fixed the accuracy of the RSX's NV0039 image (de)interleaving functionality.
Hardware tests shown below display the before and the after on RPCS3, which now matches a real PS3! pic.twitter.com/6dTcsTOl2r
Jeśli wierzyć w oficjalną statystykę, to ogólna kompatybilność - licząc jedynie gry działające bez artefaktów i możliwe do ukończenia bez rzucania się na topowy sprzęt - wzrasta do 76,76%. Natomiast jeśli dodamy do tego produkcje z mniejszymi lub większymi błędami, mocno windujące wymagania sprzętowe emulatora, bądź grywalne tylko do pewnego momentu, to suma wynosi 98,9%. Panie i panowie, kapelusze z głów, chciałoby się rzec. Emulacja PS3, jeszcze do niedawna postrzegana za niemal niemożliwą, staje się faktem.