Wszystko drożeje jak szalone. Po prawie roku od premiery iPhone 17 doczeka się podwyżek
Rynkowy kryzys na rynku pamięci i rosnące koszty komponentów nie omijają największych graczy branży technologicznej. Według najnowszych przecieków branżowych, koncern Apple przygotowuje się do korekty cenników swoich flagowych urządzeń.
Zmiany mają dotknąć przede wszystkim linię iPhone 17, a wyższe kwoty na metkach mogą pojawić się na rynku jeszcze przed nadchodzącą premierą kolejnych modeli z serii Pro.
Analitycy rynkowi zwracają uwagę, że zbliżające się podwyżki są bezpośrednią konsekwencją globalnego niedoboru podzespołów, który od wielu miesięcy uderza w producentów elektroniki użytkowej. Nowoczesne smartfony z najwyższej półki wymagają coraz większych i szybszych modułów pamięci, co drastycznie podnosi koszty ich fabrycznej produkcji. Po niedawnych korektach cen w segmencie komputerów MacBook, przyszedł czas na zmianę polityki finansowej w najpopularniejszej kategorii produktów.
Choć Apple nie wydało jeszcze oficjalnego oświadczenia w tej sprawie, nieoficjalne źródła sugerują, że decyzje dotyczące nowych cen detalicznych mogą zostać ogłoszone w najbliższym czasie. Przedsiębiorstwo ma również zachowywać dużą ostrożność w kwestii zwiększania mocy produkcyjnych w łańcuchu dostaw. Taka zachowawcza taktyka ma na celu zabezpieczenie rentowności firmy przed debiutem nadchodzących flagowców z linii iPhone 18 Pro, których wycena uwzględni już nowe realia rynkowe.
Ewentualne podniesienie cen tradycyjnie budzi sporo emocji wśród konsumentów, gdyż smartfony z jabłkiem w logo i bez tego należą do jednych z najdroższych na rynku. Mimo że flagowe modele oferują doskonałą wydajność - pozwalającą chociażby na płynne uruchamianie zaawansowanych gier konsolowych jak Resident Evil 4 Remake - wyższy próg wejścia może odczuwalnie wpłynąć na łączną liczbę sprzedanych egzemplarzy.