Komuna wróciła. Tyle że to 2026 rok i karty graficzne
Mogłoby się wydawać, że sprzedaż wiązana to relikt czasów słusznie minionych, ale jak widać, w dobie kryzysu na rynku sprzętu komputerowego patenty z PRL-u odżywają. Na szczęście póki co nie w naszym kraju, ale diabli wiedzą, kto i kiedy się zainspiruje.
Co prawda w Polsce jak na razie dotykają nas tylko problemy z dostępnością pamięci i nośników, ale nie wszędzie sytuacja jest równie dobra. W niektórych regionach nie można kupić także najwydajniejszych kart graficznych. I nie chodzi tu o zawyżoną cenę, układów po prostu nie ma w sklepach, albo pojawiają się w śladowych ilościach i na pniu rozchodzą.
Postanowiła wykorzystać to duża tajwańska sieć PC Home, która GeForce'y RTX 5090 oferuje jedynie w zestawach z innymi, mniej pożądanymi produktami. Jeśli jednak ktoś pomyślał teraz, że nie ma problemu, by składając komputer, kartę kupić na przykład razem z zasilaczem, to czeka go niemały szok. Detalista idzie bowiem o kilka kroków dalej, a analogia do PRL-owskich garnków wciskanych wraz z telewizorami wcale nie jest bardzo odległa.
Przykładowo, kartę GIGABYTE AORUS RTX 5090 Master można kupić od ręki, o ile jednocześnie weźmie się płyty główne. Nie, liczba mnoga to nie pomyłka, gdyż chodzi nie o jedną płytę, lecz osiem. W dodatku z trzema różnymi chipsetami. Mało tego, bo sklep dokłada jeszcze 1000-watowy zasilacz, choć akurat ten pomysł można logicznie obronić. Podobnie absurdalna sytuacja dotyczy modelu MSI GeForce RTX 5090 Gaming TRIO OC. Wprawdzie płyt głównych w zestawie znalazło się "tylko" siedem, ale za to pojawia się obligatoryjny procesor AMD Ryzen 9 9950X3D.
Nie są to bynajmniej pomysły odosobnione, a podobnych kwiatków PC Home serwuje jeszcze kilka. Dość powiedzieć, że poprzeczkę absurdu wywindowano do tego stopnia, że zestaw składający się z ASUS ProArt RTX 5090 OC i czterech Radeonów RX 9060XT w ogólnym rozrachunku uznać można za akceptowalny. Co gorsza, sklep raczej nie zrobił tego dla rozgłosu, a pewnie ma podstawy, by przypuszczać, że zainteresowani się znajdą. Słowem, ciężkie czasy nastały na rynku elektroniki.