Nakręcił hejt na MSI, bo rzekomo wybebeszyli mu laptopa. Minął się z prawdą
Nie wszystko, co przeczytasz w sieci, jest prawdą. Niby banał, ale gdy zasłyszana, nawet sensacyjna opinia zdaje się odpowiadać naszym poglądom, chętnie ją powielamy. Historia pewnego właściciela laptopa marki MSI stanowi dowód, że czasem warto wziąć na wstrzymanie.
Laptop MSI GF65 Thin 10UE nagle przestał wyświetlać obraz, skarży się niejaki NOMONoP na Reddicie. Z uwagi na aktywną gwarancję trafił do oficjalnego serwisu i to zdaniem użytkownika był błąd, bo notebook wprawdzie naprawiono, ale podmieniając w nim matrycę na gorszy model. Egzemplarz wysłany do producenta miał mieć ekran 144 Hz, a po naprawie wrócił rzekomo z panelem 60 Hz.
Komentujący szybko podchwycili temat i zaczęli wyżywać się zarówno na MSI, jak i całokształcie dzisiejszej obsługi gwarancyjnej. Dzielili się też swoimi historiami, nawołując do bojkotu lub skierowania sprawy na drogę sądową. Innymi słowy, lawina ruszyła.
Rzecz polega na tym, że bardziej dociekliwi w końcu zweryfikowali przedstawione słowa. Jak się okazuje, podmiana matrycy 144 Hz na 60 Hz w tym modelu laptopa nie jest w ogóle możliwa, ponieważ oba warianty, choć z pozoru identyczne, różnią się złączem na płycie głównej. Ten droższy ma wtyk eDP 40-pin, podczas gdy tańszy korzysta z wariantu 30-pinowego.
Tak więc rozżalony z jakiegoś powodu internauta albo nie umiał zmienić częstotliwości odświeżania w systemie i od razu założył winę producenta, albo celowo skłamał. Mleko się jednak rozlało, a społeczność zdążyła już obrzucić firmę mięsem.