Festiwal hipokryzji w Ubisoft. Po masowych zwolnieniach firma boi się utraty talentów
W świecie korporacyjnych absurdów francuski gigant Ubisoft właśnie zawiesił poprzeczkę niezwykle wysoko. Przedsiębiorstwo, które od kilku lat prowadzi agresywną restrukturyzację i systematycznie pozbywa się pracowników, opublikowało swój najnowszy raport roczny.
W dokumencie szczegółowo przeanalizowano czynniki ryzyka, które mogą negatywnie wpłynąć na kondycję finansową i wizerunek firmy. Ku rozbawieniu obserwatorów branżowych, jako jedno z największych zagrożeń kierownictwo Ubisoftu wskazało... „utratę kluczowych talentów i unikalnych umiejętności” oraz trudności z przyciągnięciem nowych, kreatywnych specjalistów na rynku pracy.
Ta kuriozalna deklaracja brzmi wyjątkowo komicznie w zderzeniu z twardymi liczbami. W ciągu ostatnich czterech lat Ubisoft zwalniał średnio tysiąc osób rocznie. Po niedawnych cięciach zatrudnienie w firmie spadło do poziomu niespełna 16,6 tysiąca etatów - dla porównania, jeszcze pod koniec 2024 roku zespół liczył ponad 18,6 tysiąca pracowników.
Mimo że zarząd sam konsekwentnie kurczy swoje kadry i pozbywa się doświadczonych weteranów, w raporcie ze śmiertelną powagą ostrzega przed „nagłymi odejściami członków zespołów produkcyjnych”, co mogłoby rzekomo spowolnić rozwój i uderzyć w jakość wydawanych tytułów.
Władze korporacji zdają się dostrzegać zgrzyt między swoimi czynami a spisywanymi dla inwestorów obawami. W potężnym, kilkusetstronicowym dokumencie pojawia się zawiłe tłumaczenie, jakoby firma dążyła do budowania przyjaznego środowiska pracy, dbania o dobrostan personelu i umożliwiania pracownikom pełnego rozwoju, a wszystko to „pomimo trwającego planu transformacji, który jest niezbędny do odzyskania oczekiwanej wydajności”.
Innymi słowy, Ubisoft próbuje przekonać partnerów biznesowych, że da się stworzyć idealne warunki pracy i utrzymać lojalność kluczowych deweloperów, jednocześnie regularnie wręczając im wypowiedzenia.