Avatar: The Last Airbender 2 nie podołał wyzwaniu? Recenzenci nie mają litości...
Przy aktorskich adaptacjach anime i animacji Netflix od dawna gra o bardzo wysoką stawkę. Jedne serie mają tylko zrobić chwilowy szum, inne mają udowodnić, że platforma potrafi naprawdę przenosić wielkie marki do wersji live-action bez błyskawicznego rozczarowania widzów. I wygląda na to, że właśnie w tym miejscu One Piece znowu pokazuje swoją siłę, bo najnowsze liczby bardzo mocno podkreślają, która z tych produkcji naprawdę utrzymała zainteresowanie odbiorców.
Na pierwszy rzut oka część fanów mogła się zaniepokoić, bo 2. sezon One Piece zanotował w pierwszych czterech dniach wynik o około 9% słabszy niż debiutancka odsłona. Problem w tym, że dopiero zestawienie tego z innymi serialami daje pełny obraz sytuacji. Najnowszy powracający live-action Netflixa, czyli Avatar: The Last Airbender, zaliczył bowiem w analogicznym okresie aż około 59% spadku oglądalności względem 1. sezonu. W praktyce oznacza to, że choć One Piece nie poprawiło otwarcia pierwszej serii, to i tak utrzymało widzów na znacznie mocniejszym poziomie niż konkurencyjny hit platformy.
One Piece potwierdza dziś, że jest dla Netflixa czymś więcej niż tylko udanym eksperymentem. Serial nie tylko wrócił z mocnym zainteresowaniem, ale też pokazał, że widzowie wciąż chcą oglądać dalszą podróż Słomkowych. Na tle wyraźnie słabszego powrotu Avatara wygląda to jak bardzo czytelny sygnał: jeśli chodzi o aktorskie adaptacje, to właśnie One Piece pozostaje obecnie największym sukcesem Netflixa i punktem odniesienia dla reszty.