Pamiętacie największą klapę w historii DC? Suicide Squad zniszczyło psychicznie twórców
Dramatyczna klapa gry Suicide Squad: Kill the Justice League od studia Rocksteady odcisnęła ogromne piętno na psychice jej twórców, jednak ostatecznie nie zniechęciła ich do poszukiwania lepszych stron branży.
W najnowszym raporcie opublikowanym przez agencję Bloomberg czołowi deweloperzy odpowiedzialni za ten tytuł szczerze opowiedzieli o wyniszczającym procesie produkcji, który trwał ponad siedem lat. Z ich relacji wyłania się smutny obraz rzeczywistości, w której artystyczna pasja została całkowicie stłamszona przez korporacyjne kalkulacje finansowe, tabelki w Excelu oraz naciski ze strony wydawcy, firmy Warner Bros.
Projektanci zaangażowani w prace nad grą przyznają, że z czasem dyskusje o samej rozgrywce czy projektowaniu poziomów zeszły na dalszy plan. Kierownictwo skupiało się niemal wyłącznie na tym, jak odzyskać gigantyczny budżet, przez co zmuszano twórców do zmieniania unikalnych pomysłów w powtarzalne mechaniki nastawione na mikrotransakcje.
Przejście ze znanej z serii Batman: Arkham filozofii tworzenia dopracowanej przygody dla jednego gracza na model gry-usługi okazało się dla zespołu brutalnym zderzeniem z rzeczywistością. Ciągłe, ale zbyt krótkie opóźnienia premiery nie pozwalały na głębokie zmiany w strukturze gry, a jedynie na powierzchowne poprawianie błędów.
Kiedy tytuł zadebiutował na rynku i spotkał się z druzgocącą krytyką, a wydawca błyskawicznie spisał projekt na straty, w wielu deweloperach coś pękło. Niektórzy otwarcie mówili o kompletnym wypaleniu zawodowym i poczuciu, że branża, w której spędzili lata, zatraciła gdzieś swoją duszę, stając się maszynką do zarabiania pieniędzy.
Mimo tak bolesnego ciosu i chwilowego zwątpienia w sens dalszej pracy, klęska ta podziałała na twórców również oczyszczająco. Zrozumieli oni, jakich błędów chcą unikać w przyszłości, co motywuje ich do powrotu do korzeni i tworzenia w przyszłości projektów napędzanych szczerym zaangażowaniem, a nie wyłącznie analizami marketingowymi.