Warner Bros. ponosi straty, ale Milly Alcock nie żegna się z DCU. James Gunn szykuje już powrót gwiazdy
Choć film Supergirl nie spełnił oczekiwań Warner Bros. i zaliczył bardzo słaby start w box office, James Gunn nie zamierza rezygnować z Milly Alcock.
Aktorka już pracuje na planie kolejnego filmu DCU, gdzie ponownie wcieli się w Karę Zor-El.
Według branżowych prognoz Supergirl może zakończyć kinową przygodę z wynikiem, które nie zadowoli studia, co oznaczałoby jedną z największych finansowych porażek filmów superbohaterskich ostatnich lat. Mimo to kierownictwo DC Studios nie zamierza zmienić swoich planów.
James Gunn już wcześniej potwierdził, że Milly Alcock powróci jako Supergirl w filmie Man of Tomorrow, będącym kontynuacją Supermana. Zdjęcia do produkcji już trwają, a premiera została zaplanowana na przyszłe lato.
Sama aktorka zdradziła w podcaście Happy Sad Confused, że praca nad nowym filmem znacząco różni się od doświadczeń z jej solowej produkcji. Jak przyznała, atmosfera na planie jest świetna, a obsada bardzo szybko przyjęła ją do swojego grona.
Alcock szczególnie ciepło wypowiedziała się o Davidzie Corenswecie, który ponownie wciela się w Supermana, oraz o Nicholasie Houlcie, odgrywającym rolę Lexa Luthora. Wspomniała również o Alanie Tudyku i Larsie Eidingerze, podkreślając, że praca z całą ekipą jest dla niej wyjątkowo inspirująca. Jednocześnie nie zdradziła żadnych szczegółów dotyczących fabuły.
Choć przyszłość Supergirl w kinach pozostaje niepewna, Warner Bros. liczy, że film zyska drugie życie po premierze w serwisie HBO Max, gdzie produkcje superbohaterskie często przyciągają znacznie większą publiczność niż podczas kinowej dystrybucji.
Jedno wydaje się jednak pewne. Mimo finansowego rozczarowania Milly Alcock nadal pozostaje jedną z kluczowych postaci budowanego przez Jamesa Gunna nowego uniwersum DC.