Dreamcast dostał kolejną perełkę! Gracze przenieśli kultowy klasyk
Choć Sega Dreamcast zakończyła swój żywot ponad dwie dekady temu, społeczność fanów wciąż udowadnia, że dla tej konsoli nie ma rzeczy niemożliwych.
Najnowszym tego przykładem jest natywny port kultowego Dragon’s Lair z 1983 roku, przygotowany przez niezależnego dewelopera Troya Davisa.
Dragon’s Lair zapisało się w historii gier przede wszystkim dzięki wyjątkowej oprawie stworzonej przez byłego animatora Disneya Dona Blutha. Produkcja wykorzystywała technologię LaserDisc, oferując animacje, które w latach 80. wyprzedzały swoją epokę. Teraz klasyk doczekał się kolejnej niezwykłej odsłony.
Za projektem stoi Troy Davis, znany w sieci jako TroyGPF, który stworzył DCSinge - natywny port emulatora Singe działający na systemie homebrew KallistiOS. Rozwiązanie zostało zaprojektowane specjalnie z myślą o grach FMV wykorzystujących skrypty Lua. Autor przygotował także własny format wideo .dcmv, zoptymalizowany pod możliwości Dreamcasta, dzięki czemu gra działa płynnie bez konieczności emulowania wersji pecetowej.
Space Ace on the dreamcast - https://t.co/NHHWFqaU31
— Troy Davis (@GPFTroy) April 10, 2026
laser disc game player based off of Hypseus Singe api.
just reencode your videos with my dreamcast-fmv encoder and use with DCSinge. pic.twitter.com/uAP1qEvcFT
Choć materiały prezentujące projekt robią ogromne wrażenie, twórca nie zamierza udostępniać gotowych wersji gier. Powodem są kwestie związane z prawami autorskimi oraz bardzo skomplikowany proces konwersji. Każda produkcja wymaga ręcznego przetworzenia plików wideo, dźwięku, tekstur i skryptów, a następnie przygotowania ich do działania na sprzęcie Segi.
Davis przyznaje, że chętnie podzieliłby się swoim rozwiązaniem, gdyby istniał legalny sposób dystrybucji materiałów objętych prawami autorskimi. Na razie projekt pozostaje ciekawostką technologiczną, która pokazuje, jak ogromny potencjał wciąż drzemie w społeczności skupionej wokół Dreamcasta. To kolejny dowód na to, że nawet po niemal trzech dekadach od premiery konsola Segi nadal potrafi zaskakiwać.