Valve wie, że Steam Machine jest za drogie. Problem w tym, że obniżki prędko nie będzie
Steam Machine od momentu ujawnienia ceny wzbudza ogromne emocje. Sam pomysł na hybrydę peceta i konsoli od Valve brzmi dla wielu graczy bardzo kusząco, ale kiedy okazało się, że najtańszy model kosztuje 1049 dolarów, entuzjazm szybko zderzył się z brutalną rzeczywistością. I właśnie dlatego nowe wypowiedzi inżynierów Valve od razu przyciągnęły uwagę - bo dotyczą tego, czy ten sprzęt ma w ogóle szansę szybko stanieć.
Valve wcale nie udaje, że obecna cena jest idealna. Pierre-Loup Griffais przyznał w rozmowie z Digital Foundry, że z perspektywy firmy „im taniej, tym lepiej”, bo sprzęt ma przede wszystkim pomagać ludziom wejść głębiej w świat gier, a nie być produktem utrzymywanym drogo z innych powodów. Problem w tym, że druga część wypowiedzi jest już znacznie mniej optymistyczna. Yazan Aldehayyat otwarcie zaznaczył, że Valve nie spodziewa się rychłego spadku cen i nie chce nikomu obiecywać, że stanie się to w najbliższym czasie.
Krótko mówiąc, Valve doskonale wie, że Steam Machine byłoby atrakcyjniejsze w niższej cenie, ale na razie gracze nie mają co liczyć na szybkie cięcie kosztów. W praktyce oznacza to, że firma może mieć dobre intencje, lecz realia rynku komponentów i całego sprzętowego bałaganu nadal trzymają ten projekt wysoko ponad poziomem, który dla wielu osób byłby po prostu łatwiejszy do zaakceptowania.