God of War Laufey ma coś wspólnego z Forspoken. Gracze mówią o "efekcie kichy Square Enix"
Niedawna, spektakularna zapowiedź God of War Laufey podczas pokazów State of Play wywołała ogromne poruszenie, ale uważni obserwatorzy branży zaczęli dostrzegać w nowym tytule Santa Monica Studio niepokojące analogie do innej, głośnej produkcji.
Dziennikarze serwisu TheGamer zwracają uwagę, że zarysowana w zwiastunach historia łudząco przypomina założenia gry Forspoken z 2023 roku. W obu przypadkach mamy do czynienia z silną bohaterką (Faye oraz Frey) przemierzającą niebezpieczne, przepełnione magią krainy, której podróż urozmaica gadatliwy, rzucający czerstwe żarty kompan.
O ile w krytykowanym Forspoken protagonistce towarzyszyła sarkastyczna bransoleta o imieniu Cuff, o tyle w nowym God of War partnerem Faye został Phranque - galaretowaty sześcian z wbitym mieczem, któremu głosu i ruchów w sesjach motion-capture użyczył Jack Quaid.
Ten specyficzny, humorystyczny akcent, mocno zakorzeniony w klimatach Dungeons & Dragons, budzi spore obawy krytyków. Część recenzentów obawia się, że bezustanny potok rzucanych przez stwora komentarzy i żartów szybko zacznie irytować graczy, wywołując u nich poczucie zażenowania, podobnie jak miało to miejsce w tytule od Square Enix.
Co ciekawe, na ten moment społeczność graczy wykazuje zgoła odmienne nastroje, masowo deklarując w sieci miłość do kosmicznej galarety. Eksperci przypominają jednak, że pierwsze reakcje na zwiastuny Forspoken również były optymistyczne, a opinia publiczna drastycznie zmieniła zdanie dopiero po kilku godzinach ciągłego wysłuchiwania ekranowych docinków. Największą różnicą między obiema grami wydaje się obecnie ogromny kredyt zaufania, jakim cieszy się Santa Monica Studio