Ten wojenny KLASYK nagle wrócił do łask. W USA widzowie znów masowo oglądają klasyk Spielberga
Przy weekendach i ważniejszych świętach widzowie bardzo często wracają do konkretnych, dobrze znanych tytułów. Jedni szukają lekkiego comfort watchingu, inni sięgają po filmy, które lepiej pasują do nastroju chwili i mają większy historyczny albo emocjonalny ciężar. Nie może więc dziwić, że w okolicach amerykańskiego Memorial Day nagle odżywają wojenne klasyki, które normalnie nie zawsze siedzą na samym szczycie streamingowych zestawień.
Tym razem mocno skorzystał na tym Szeregowiec Ryan. Jak wynika z najnowszych informacji, film Stevena Spielberga niespodziewanie wskoczył do Top 10 Paramount+ w USA, korzystając z tego, że widzowie zaczęli masowo szukać produkcji związanych z wojskiem i historią wojenną. To zresztą nie jest przypadkowy tytuł - mówimy przecież o filmie, który zarobił globalnie ponad 482 mln dolarów i do dziś pozostaje jednym z najgłośniejszych wojennych widowisk w historii kina.
I trudno się temu powrotowi dziwić. Szeregowiec Ryan od lat jest wspominany przez to, jak mocno wpłynął na późniejsze kino wojenne. Film przyniósł Spielbergowi Oscara za reżyserię, wygrał też między innymi za montaż i zdjęcia, choć ostatecznie przegrał walkę o Best Picture z Shakespeare in Love. Krótko mówiąc, klasyk Spielberga znów przypomniał o sobie dokładnie w tym momencie, w którym amerykańska widownia była najbardziej gotowa, by do niego wrócić.