Tego potrzebowaliśmy. Assassin's Creed Black Flag nie zostanie w żaden sposób ugrzeczniony
Po oficjalnym debiucie Assassin’s Creed Black Flag Resynced w sieci zawrzało, ale nie tylko z powodu zachwytów nad grafiką.
Wielu fanów poczuło niepokój widząc starcia, w których nie padła ani kropla krwi, co zrodziło obawy o „ugrzecznienie” pirackiej legendy Edwarda Kenwaya. Na szczęście producent gry, Justin Ng, szybko uciął te spekulacje, zapewniając na platformie X, że finalny produkt nie będzie ocenzurowany.
Wyjaśnił przy tym z przymrużeniem oka, że krew nie będzie płatnym dodatkiem DLC - jej brak w zwiastunie wynikał jedynie z chęci pokazania materiału szerszej grupie odbiorców, bez narażania się na restrykcje wiekowe w mediach społecznościowych.
Deweloperzy z Ubisoftu wzięli sobie do serca uwagi społeczności i już teraz zapowiadają korekty w innych aspektach audiowizualnych. Poza przywróceniem brutalności, zespół pracuje nad stonowaniem efektów specjalnych (VFX) oraz sygnałów dźwiękowych towarzyszących walce, które w pierwszej prezentacji wydawały się fanom zbyt agresywne i rozpraszające. To świetna wiadomość dla purystów, którzy liczą na surowy, piracki klimat bez zbędnych „fajerwerków”, które mogłyby psuć imersję podczas abordaży na pełnym morzu.
Co więcej, remake ma pozostać wierny klasycznym mechanikom, które fani pokochali w oryginale. Producent potwierdził powrót systemu „social stealth”, co oznacza, że znów będziemy mogli znikać w tłumie przechodniów czy wynajmować tancerki, by odwrócić uwagę strażników. Choć Black Flag Resynced prawdopodobnie nie pójdzie w stronę ekstremalnej brutalności i odcinania kończyn, to obecność suwaków pozwalających na dostosowanie poziomu krwi (wzorem nowszych odsłon serii) sugeruje, że każdy znajdzie tu złoty środek między realizmem a komfortem zabawy.