Cenzura Resident Evil Requiem mocno krytykowana przez graczy. Fani nie tego się spodziewali
Społeczność Resident Evil Requiem nie może uwierzyć, że Capcom zdecydował się na tak mocną i niszczącą doświadczenie cenzurę w horrorze. Problem pojawił się w Japonii.
Fani Resident Evil Requiem w Japonii znowu przecierają oczy ze zdziwienia. Seria od lat dostaje tam „ugrzecznione” wydania (mniej krwi, mniej gore, mniej brutalnych detali), ale tym razem społeczność twierdzi, że Capcom poszedł na skróty, które… zwyczajnie psują odbiór horroru. Zamiast sprytnych zmian (jak podmiany, kadrowanie czy omijanie najbardziej drastycznych ujęć), gracze pokazują rozwiązanie wyglądające jak błąd graficzny.
Wszystko rozkręciło się po wpisach na Reddit, gdzie użytkownik iStretchyDisc wrzucił przykłady cenzury z japońskiej wersji. Z opisu wynika, że gra zamiast „łagodzić” obrażenia, często nakłada na brakujące fragmenty ciała czarny shader… przez co rany i rozczłonkowanie wyglądają jak brak tekstur.
Efekt? Nie „mniej brutalnie”, tylko „jakby coś się zepsuło”... i to właśnie najbardziej wkurza fanów, bo wyrywa z immersji w środku scen, które powinny zachwycać. W końcu Resident Evil Requiem to horror dla dorosłych graczy.
Są też konkretne przykłady, które brzmią jak idealny przepis na memy: w jednej z sekwencji grzebiesz przy zwłokach, ale zamiast „przycięcia” sceny albo przeniesienia kluczowego przedmiotu (jak kiedyś potrafiono to ograć), ciało i narządy mają dziwne, czarne elementy „z farby”. Część graczy pisze wprost, że to wygląda gorzej niż klasyczne „czarne” wersje krwi z dawnych lat, bo tutaj czarne plamy dominują kadr i sprawiają wrażenie glitcha.
Gracze rozumieją realia lokalnych regulacji, ale liczyli na sprytniejsze obejście tematu... takie, które nie niszczy doświadczenia. I wiele na to wskazuje, że w tym wypadku problemem nie jest sama cenzura, bo ta pojawia się w Japonii od wielu lat, jednak gracze narzekają na samo wykonanie „zmian”.




Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Resident Evil Requiem.