Nintendo jest w doskonałej kondycji? Firma skupuje swoje akcje za blisko 100 miliardów jenów
Nintendo z roku na rok jest w coraz lepszej sytuacji i musiałby się stać absolutny kataklizm, aby firma zbankrutowała w następnych 30 latach. To zaś doprowadziło firmę do odważnych decyzji.
Jak podaje Reuters, wokół Nintendo szykuje się jedno z większych przetasowań kapitałowych ostatnich lat. Kilka japońskich instytucji finansowych, w tym m.in. Kyoto Bank, planuje sprzedaż posiadanych akcji spółki o łącznej wartości sięgającej nawet 1,9 miliarda dolarów. Mówimy więc o naprawdę dużym pakiecie, który w normalnych warunkach mógłby wywołać presję na kurs, jednak cała operacja wpisuje się w szerszy, odgórnie promowany w Japonii trend odchodzenia od wieloletnich, wzajemnych powiązań kapitałowych pomiędzy bankami i dużymi korporacjami. Celem jest poprawa przejrzystości, większa odpowiedzialność zarządów wobec inwestorów oraz unowocześnienie ładu korporacyjnego.
Najciekawsze jest jednak to, że Nintendo nie zamierza biernie przyglądać się tej sytuacji. Spółka zapowiedziała bowiem skup własnych akcji o wartości do 100 miliardów jenów (640 mln dolarów), co ma zrównoważyć zwiększoną podaż papierów na rynku. Taki ruch zwykle odbierany jest jako jasny sygnał, że firma wierzy w swoją długoterminową wartość i uważa obecne wyceny za atrakcyjne. Nic dziwnego, że inwestorzy zareagowali pozytywnie - po ujawnieniu informacji kurs akcji Nintendo wyraźnie poszedł w górę (aż 3%), co sugeruje, że rynek traktuje całą operację raczej jako porządkowanie struktury własności niż zapowiedź problemów finansowych.
Z perspektywy graczy i fanów marki warto jednak jasno zaznaczyć jedno: to w 100% zakulisowa gra finansowa. Planowana sprzedaż akcji przez banki oraz skup udziałów przez samo Nintendo nie mają żadnego bezpośredniego wpływu na produkcję gier, rozwój nowych konsol czy harmonogram premier. Mario, Zelda i reszta flagowych marek są całkowicie poza zasięgiem tych zmian. Nintendo po prostu dostosowuje się do nowych realiów rynku kapitałowego i pokazuje, że potrafi równie sprawnie zarządzać finansami, jak od lat zarządza swoimi kultowymi markami.