Life is Strange Reunion zapowiadało się na hit... do momentu ujawnienia tej informacji
Zapowiedź Life is Strange: Reunion początkowo wywołała falę euforii wśród fanów serii, zwłaszcza że data premiery została wyznaczona na zaskakująco bliski termin - 26 marca.
Podczas obszernego pokazu twórcy starali się odpowiedzieć na kluczowe pytania, w tym to najważniejsze: jak Chloe Price mogła przetrwać, biorąc pod uwagę dramatyczne wybory z pierwszej części gry. Niestety, radosne oczekiwanie szybko ustąpiło miejsca kontrowersjom, które podzieliły społeczność i poddały w wątpliwość jakość nadchodzącej produkcji studia Deck Nine.
Głównym powodem rozgoryczenia graczy jest informacja o obsadzie głosowej. Okazało się, że w roli Chloe nie usłyszymy Ashly Burch, czyli aktorki, która tchnęła życie w tę postać w oryginale. Zamiast niej usłyszymy Rhiannę DeVries, znaną z prequela Before the Storm. Powodem tej decyzji nie są jednak względy artystyczne, lecz skomplikowana sytuacja ze związkami zawodowymi.
Podczas gdy Hannah Telle (głos Max) może pracować przy projektach spoza organizacji SAG-AFTRA jako członek „fi-core”, Burch pozostaje pełnoprawną członkinią związku, co uniemożliwia jej udział w nowym projekcie. Fani nie kryją wściekłości na wydawcę, Square Enix, zarzucając firmie niechęć do sprawiedliwego opłacania aktorów i omijanie związkowych standardów.
Oliwy do ognia dolewa sam wygląd głównej bohaterki. Akcja Reunion toczy się 12 lat po wydarzeniach z Arcadia Bay, co oznacza, że Chloe powinna mieć 31 lat. Tymczasem wielu internautów wytyka twórcom pójście na łatwiznę - model postaci wygląda jedynie jak nieco postarzona 19-latka, a nie kobieta, która przez dekadę zbierała życiowe doświadczenia i blizny. Po chłodno przyjętym Life is Strange: Double Exposure, gracze obawiają się, że studio Deck Nine po raz kolejny nie udźwignie ciężaru legendy i nie dostarczy emocjonalnej głębi, na jaką zasługuje finał historii Max i Chloe.
Mimo tych kontrowersji, Life is Strange: Reunion pozostaje jednym z najbardziej wyczekiwanych tytułów wiosny, a nadzieja na powró do formy znanej z pierwszego LiS umiera ostatnia...