Wojciech Gruszczyk Wojciech Gruszczyk 11.12.2014 18:17
Nowe informacje o „końcu Secret Service” - Pegaz winien rozpadu? [Aktualizacja #1]
4626V

Nowe informacje o „końcu Secret Service” - Pegaz winien rozpadu? [Aktualizacja #1]

Secret Service ponownie przestał istnieć. Gracze czują się oszukani, inni wierzą, że to jeszcze nie koniec, ale my możemy być pewni jednego – o tej sprawie będzie głośno w rodzimych mediach przez bardzo długi czas. 

Zacznijmy od tego, że już teraz nie znajdziecie na Facebooku profilu Secret Service – od wczoraj osoby, które wsparły inicjatywę oczekiwały od organizatorów zbiórki konkretnych informacji. Jednak zamiast odpowiedzi, strona zniknęła z Facebooka.

Trzeba mieć jednak świadomość, że redaktorzy „nowego SS” pracują już nad nowym miesięcznikiem. Pixel. trafiła na portal Marka Zuckerberga, więc teraz w tym miejscu zainteresowani poszukują odpowiedzi. Aktualnie bez większych konkretów, ale warto wiedzieć, że domena Pixel. została zarejestrowana 2 miesiące temu.

Najdziwniejszą sytuację są zapewnienia organizatorów akcji na PolakPotrafi.pl, według których „sprawy formalno-prawne zostały zapięte na ostatni guzik”. Niestety, nikt nie wpadł na pomysł, aby w tych „formalno-prawnych” sprawach zadbać o licencję.

Dzierżawa trwała całe zawrotne dwa miesiące, ale na szczęście był plan B, o którym wspomina Piotr Mańkowski:

Pytacie, co się stało w SS, dlaczego po dwóch numerach pismo znika? Choć pierwotnie nie chciałem tego robić, muszę powiedzieć parę zdań, widząc jak Robert Łapiński – mój przyjaciel, super szef, człowiek porządny, skromny i uczciwy – znalazł się pod obstrzałem ludzi nie mających bladego pojęcia jak naprawdę wyglądała historia reaktywacji Secreta, a mimo to komentujących w najlepsze.

Nie wiem jak wyglądała umowa pomiędzy Idea Ahead a Bronwaldem, wiem natomiast jak wyglądały sprawy redakcyjne. W skrócie mówiąc, zaczęliśmy z pełnym entuzjazmem, a pierwsze problemy pojawiły się na etapie przygotowywania layoutu. Wówczas okazało się, że z Waldkiem w pewnych kwestiach trudno się jest dogadać. Na targi w Kolonii jechałem z wizytówką ze starym logo SS, bo nowe ciągle nie było gotowe. Dwójka grafików zrezygnowała z robienia pisma. Przygotowana przez jeszcze innego grafika okładka nie została przez Waldka zaakceptowana i zaczął on robić swoją wersję. Jednocześnie trwał spór, jakie są jego kompetencje w kwestii wydawniczej.

Numer wydaliśmy, zaczęliśmy pracę nad drugim. Sprawy zaczęły się psuć pod koniec października, jakieś pół roku po reaktywacji, a w listopadzie stało się jasne, że nie da się ciągnąć pisma dalej w takim układzie. Skąd data 10 grudnia na ogłoszenie wieści? Z tego, że dzień wcześniej wygasła umowa, którą Łapusz próbował wcześniej zmieniać i cywilizować, ale jak widać nie udało mu się. Decyzja o robieniu nowego pisma zapadła w listopadzie. Wydawca posiadał w swoim portfolio kilka różnych domen, spośród których część była kupiona jeszcze w 2013 roku. Wybraliśmy akurat Pixela.

Nie mówię nic o niczyjej winie. Ten układ po prostu okazał się niezdolny do funkcjonowania, co wyszło na jaw po circa 7 miesiącach od jego zawarcia. Można go było na siłę pchać dalej, ale potem konsekwencje przerwania go mogłoby być poważniejsze niż teraz. Prawa do marki Secret Service posiada firma w której Waldek ma udziały i ani Robert, ani ja nie wiemy, jakie będą dalsze jej losy. My bierzemy odpowiedzialność za Pixela. Poza tym wszystko, co napisał Robert w swoim oświadczeniu pozostaje aktualne.

Sprawę postanowił rozjaśnić Robert Łapiński (organizator Pixel Heaven), który w dość wyraźny sposób oskarża Waldemara "Pegaz" Nowaka, który „psuł organizację” i „wchodził w kompetencje” redakcji: 

Odnośnie czasopisma PIXEL. Wczorajszy komunikat nie rozwiał wątpliwości wielu z Was. Rozumiem to w pełni, jesteśmy w sytuacji, która nie była planowana, stawiacie szereg pytań o umowę, sprawy formalne. Nie czuję się dobrze pisząc o tym, bo zakładam, że Was interesują konkrety, a nie opowieści kto spieprzył. Ale rozumiem, tak więc kilka słów odnośnie tego, jak do tego doszło. Pod koniec roku 2013 pojawił się u mnie pomysł na wydawanie czasopisma o grach. Kolejne marzenie, pasja na bazie sukcesu Pixel Heaven. Powstało to w gronie trzech osób, nie było mowy o Secret Service. Temat pojawił się w momencie, jak skierowałem zapytanie do Waldka Nowaka, czy nie napisałby „czegoś do nowego pisma o grach”. Wyszło z tego spotkanie, gdzie ze strony Waldka pojawił się pomysł na reaktywację Secret Service i zapytał co ja na to. Przystałem entuzjastycznie, bez analiz itp., zajarałem się. Był to okres przed tegorocznym Pixel Heaven i uznałem to za niesamowity zbieg okoliczności i fajną sprawę. Umowę przedstawioną przez Waldka podpisałem w dobrej wierze. Wówczas w maju nie było jeszcze ani żadnych konkretów odnoście czasopisma, ani akcji crowdfundingowej, ani konfliktu. Umowa przeleżała i powrót do niej nastąpił w momencie przygotowań do wydania pierwszego numeru, kiedy Waldek zaczął psuć organizację pracy, wchodzić w kompetencje itp. doprowadzając do sytuacji, w której wydanie pierwszego numeru było mocno zagrożone. Nie mieliśmy makiety, nie mieliśmy logo (pamiętne projekty, które powstawały na zlecenie wydawcy były bez uzasadnienia przez Waldka odrzucane i nic nie było w zamian) – a za to odpowiadał Waldek. Z pracy zrezygnowało dwóch DTPowców, którzy z Waldkiem współpracowali. Nie mieliśmy okładki, z którą również było wielkie zamieszanie wywołane przez Pegaza . Inaczej mówiąc – Waldek zaczął tak mocno i niekorzystnie ingerować w życie redakcji, co powodowało wielki bałagan i zniechęcenie załogi. Sytuacja zrobiła się napięta i konieczne pojawiło się doprecyzowanie zapisów umowy, jej korekta – po to, żeby odpowiadała zastanym realiom. Nie chodziło tu absolutnie o kwestie finansowe – to zostało ustalone i nie podlega wątpliwości. W grę wchodziły totalnie nieprzystające, błędne, wręcz szkodliwe zapisy, które nie pozwalały w przypadku zaistniałego sporu działać. Na tym etapie Waldek zgodził się, że umowa wymaga poprawek, ale następnie stanowisko Bronwaldu się „usztywniło” i nie doszło do jej poprawienia. Konsekwencja tego jest jaka widać. Zapewniam, że zrobiłem wszystko żeby do tego nie doszło i nie nastąpiło to z winy mojej, czy redakcji. Nie wiem, czy właściciel praw będzie wydawał Secret Service – proponowałem to jako jedno z wyjść z tej sytuacji, ale nic nie udało mi się tutaj ustalić. W tej sytuacji kontynuujemy działalność już bez logo SS i pewnie w trudniejszej sytuacji – ale robimy to świadomie. Po pierwsze i najważniejsze – mamy zobowiązanie wobec Was. Po drugie – chcemy robić czasopismo o grach wideo, bo to było u postaw tego, gdzie teraz jesteśmy.

Szkoda tylko, że czytelnicy nie byli informowani na bieżąco o sprawie i przez tak długi czas żyli w niewiedzy. Fani Secret Service wierzyli, że wpłacają pieniądze na powrót „starej ekipy”, a dostaną nowy miesięcznik.

Lepsze to niż nic? Możemy mieć pewność, że Internet tak szybko nie wybaczy. W naszej galerii znajdziecie zaledwie kilka z wielu memów rozwścieczonych fanów, a zainteresowanych zapraszamy do tekstu Marcina Kosmana, który w bardzo dobry sposób przedstawia sytuację i zadaje kilka kluczowych pytań.

Na zakończenie pragniemy zapytać naszych czytelników – jakie jest Wasze stanowisko w tej sprawie? 

 

 

[Aktualizacja #1]

  • Na Facebooku PIXEL. pojawiła się ważna wiadomość – osoby, które zamówiły 6 numerów Secret Service będą mogły otrzymać zwrot pieniędzy za 4 niedostarczone magazyny:

Ustaliliśmy wspólnie z ekipą PolakPotrafi, że osoby, które wsparły akcję i jej ramach miały otrzymać 6 wydań czasopisma będą miały wybór. Mogą otrzymać kolejne numery pod nowym tytułem (czyli pozostałe 4) oraz dodatkowo najbliższe wydanie dodatkowo (czyli otrzymać w sumie 5 wydań jeszcze) w ramach udzielonego wsparcia. Będą też miały drugą możliwość - uzyskać proporcjonalny zwrot kwoty wsparcia za pozostałe wydania, jeżeli nie są zainteresowani otrzymaniem ich pod nowym tytułem. Pracujemy wspólnie z ekipą PolakPotrafi nad przygotowaniem stosownej informacji do właściwych osób.

Tagi: afera humor secret service wielki powrót