Andrzej Ostrowski Andrzej Ostrowski 26.02.2016 20:17
Fabuła Metal Gear Solid V: The Phantom Pain nie jest pocięta
1719V

Fabuła Metal Gear Solid V: The Phantom Pain nie jest pocięta

Wiele osób odniosło wrażenie, że Metal Gear Solid V: The Phantom Pain (PS4) wyszedł nieukończony, czego dowodem miałaby być misja numer 51. Wygląda na to, że nie jest to prawdą, a gra - przynajmniej fabularnie - przedstawia wszystko, co chciał zamieścić w niej Hideo Kojima.

Kenji Yano jest uważany za eksperta od serii Metal Gear Solid. Napisał na temat cyklu wiele książek oraz prywatnie przyjaźni się z Hideo Kojimą, z którym zresztą przedyskutowywał pomysły, jakie ujrzeliśmy w Metal Gear Solid V: The Phantom Pain (PS4). Yano wystąpił także niedawno z Kojimą w programie HideoTube.

Na łamach magazynu Famitsu zamieścił swoją opinię na temat tego, czy gra rzeczywiście wyszła nieukończona. Ze słów Yano wynika, że przynajmniej od strony fabularnej wszystko zostało w produkcji umieszczone.

UWAGA - wywiad zawiera spojlery!

Na początku Yano postanowił wyjaśnić, dlaczego część graczy czuje się nieusatysfakcjonowana.

Sądzę, że niezadowolenie w tym wypadku było dwustopniowe. Po pierwsze była pewna liczba graczy, którzy ukończyli drugi rozdział długo po tym, jak produkcja trafiła na rynek. "Co? To Venom Snake nie jest Big Bossem?!" - to podobna reakcja, jaką mieli ludzie po wprowadzeniu Raidena w MGS2, które dziś uważane jest za arcydzieło. MGSV to gra dużo dłuższa niż MGS2, stąd sądzę, że to może wzmocnić poczucie rozczarowania.

W każdym razie ludzie - po rozczarowaniu brakiem Big Bossa - ujrzeli wyciętą misję 51, która została zawarta tylko na dysku dodatkowym, ale szybko wypłynęła do Sieci. Wtedy reakcja uległa zmianie, zmieniając się w pytanie o to, dlaczego misja 51 nie została umieszczona w grze. Jednym słowem, brak zamknięcia wątku Eliego doprowadziło do stwierdzenia, że gra wyszła nieskończona. Osobiście nie sądzę jednak, że misja "Królestwo Much" była potrzebna w grze.

Yano następnie skupił się na nagłej zmianie po misji 46, wyjaśniając, że kolejne wydarzenia były dokładnie tym, co chciał osiągnąć Hideo Kojima od początku.

Nie uważam, że to brak misji 51 jest bezpośrednią przyczyną twierdzeń o wycięciu fragmentów fabuły. Do misji 46, gracze grali jako Snake, ale nagle okazało się, że to nie Snake jest Big Bossem, a sami gracze nim są. Że to jest ich historia. Że to gracz brał udział w masakrze Mother Base, że to gracz doświadczył zniknięcia Quiet czy wygnania Hueya. Sądzę, że brak misji 51 jako dowód niedokończenia gry stał się po prostu wygodnym wytłumaczeniem dla niepewności i zmieszania, jakie wprowadziło ujawnienie, że gracz nie prowadził postaci Big Bossa. To doskonale jednak pasuje do tego, co Hideo Kojima chciał zrobić.

Mówię o tym, bo Hideo Kojima nie byłby usatysfakcjonowany, że gracze stwierdzą "Wow, Snake to potwór. Zabił tak wielu własnych podkomendnych". Kojima chciał "oddać Snake'a graczowi" za pośrednictwem MGSV. Jak się nad tym zastanowicie, to Kojima zrzucił na gracza całkiem duże piętno [śmiech]. Szczerze mówiąc, o ile ten zabieg wzburzył graczem, to nie jest to dla Kojimy nic specjalnego. Kojima wierzy, że głównym celem rozrywki jest poruszenie widowni i to jest coś, co muszą robić jego gry. Sądzę, że dlatego zmusił gracza do zrobienia tych wszystkich rzeczy osobiście. Jest w tym pewne podobieństwo do tego, co wydarzyło się pod koniec MGS3.

Co o tym sądzicie? Z jednej strony można zrozumieć pragnienie zrobienia czegoś nowego. Z drugiej jednak, czy Metal Gear Solid V: The Phantom Pain osiągnie dzięki temu legendarny status poprzednich części?

Źródło: http://www.dualshockers.com/2016/02/26/metal-gear-solid-expert-kenji-yano-argues-that-metal-gear-solid-v-the-phantom-pain-isnt-unfinished/

Tagi: Kojima Productions Konami metal gear solid v: the phantom pain playstation 3 playstation 4