Przegląd Eroge [+18] #58 Trochę zbyt bardzo kocham swoją mamę czyli Yomegami! My Sweet Goddess!

BLOG
17V
user-88981 main blog image
kajtji | Dzisiaj, 13:04
Poniżej znajduje się treść dodana przez czytelnika PPE.pl w formie bloga.

Siema.

Wydawca: JAST
Producent: ALcot
Gdzie kupić: Steam*, JASTStore,
*wersja Steam wymaga patcha do uzyskania pełnej zawartości gry

Wstęp:

 Czasem myślę, ale niezbyt często, więc się nie bójcie, że przeczytacie tutaj coś mądrego. Lubię Visual Novele, mogliście tego nie wiedzieć, bo tylko połowa gier w tym cyklu należy do tego gatunku (tak naprawdę to nie, nie liczyłem, gadam teraz bzdury), więc nie powinno być dla was zaskoczeniem, że dzisiaj ponownie po krótce przedstawię wam grę typu bez gameplayu.

 Yomegami to dla mnie ciekawy przypadek gry, która bawiła mnie niezmiernie, za każdym razem jak ją odpalałem. Fabuła może nie była tu wybitna, ale (zboczony) humor i (zboczone) postacie bardzo mi podpasowały. Generalnie przejście tego tytułu trochę mi zajęło (jakięś pół roku) nie wiedzieć czemu, zawsze na myśl o graniu w to miałem "noo, może sobie coś innego teraz pogra?", a jak się zmusiłem do odpalenia tej gry, to przepadałem na godzinkę czy dwie. Trudno mi to określić, myślę, ze to dobry tytuł, ale nie było w nim jakiegoś motywatora do dalszego grania. Obstawiam, że to przez raczej przeciętną fabułę, bo to jednak moege (słodka gra), gdzie liczy się, że mamy dużo słodkich i zabawnych postaci.

 Fabuła:

  Hayato Narukawa jest reinkarnacją diabła, upadłego boga, a za swoje przewinienia z poprzedniego życia zmuszony jest żyć na ziemi i czynić dobro. Nie jest tam sam, bo w jednym domu mieszka z nim słodka loli, która bardzo go kocha (na każdy sposób), a nawet nauczyła go, jak poprawnie się masturbować, to oczywiście jego kochana mama. W ogóle poznajemy ją, kiedy to w stroju kąpielowym pomaga umyć się swojemu synkowi w łazience. Ależ to dobra i uczynna kobieta.

 Wiadomo, życie wiodą jako tako, ale wszystko się zmienia, kiedy to Hayato poznaje więcej kobiet (bo nic nie zmienia życia tak bardzo, jak kobieta). Koleżanka z klasy Mikoppai, e znaczy Mikotits, a znaczy Mikocyce, a przepraszam, Mikoto, to pierwsza koleżanka w klasy jaką poznaje, oczywiście przypadkiem w nocy, kiedy to wpada na nią, przypadkiem ją całuje i (OCZYWIŚCIE) łapie ją za jej (całkiem spore) oppai. 

 Prawdę mówiąc nie za bardzo mam co powiedzieć o fabule bez spoilerów, to raczej ten typ gry opierający się na humorze i interakcjach między postaciami. Więc po prostu przedstawię kolejne główne heroiny i coś tam pobajdurzę.

 Mari ma okulary. Jest przewodniczącą klasy. Jest dobra. Chce dbać o sprawiedliwość. Jest druga co do wielkości biustu.

 Riko, to słodka loli, która to przybyła z nieba, aby ukarać Hayato, a dokładniej zebrać jego mroczną energię (tak, chodzi o spermę). Jest w tym dosyć pracownita i natarczywa, dosyć często atakując protagonistę mocno... napalonymi tekstami. W każdym razie dobra dziewczynka, choć trochę psotliwa.

 Iris, to matka głównego bohatera (też się łapie jako loli) jest boginią, która żyje na ziemi, bo urodzenie jej syna, było grzechem (spory spoiler, bo wiem, że wiele z was te blogi tylko czyta, a w gry nie zawsze gra: obczajcie to, ona nie tylko jest jego matką, ale także młodszą siostrą, bo wzięła duszę swojego zmarłego brata demona i go urodziła na nowo, podwójny incest, nie wiedziałem, że to możliwe - koniec spoilera).


 Dobra, to tyle z głównych heroin tzn. tych, które moją swoje ścieżki. Dobra, bo możecie nie wiedzieć, wiele VN działa tak, że macie "common route", gdzie podejmujecie wybory i poznajecie postacie, a potem te wybory was kierują do jednej (często liniowej i pozbawionej wyborów) ścieżki skupiającej się na jednej postaci. W ogóle, to pamiętam, jak przez lata omijałem VN, bo różni ytberzy (np. ten łysol z TVGry) określali je jako "dating simy" (lub uznawali to za synonim do visual novel), a to błąd, bo dating simy to kompletnie inny gatunek, ale tak jest, jak się nie gra w takie gry czyli nie ma pojęcia o czym mówi (najbardziej mnie rozbawiło, jak ktoś określił Euphorię mianem "dating sima").

 E w każdym razie tak, pora trochę polać wody. Grę ogólnie uznaję za wartą ogrania, jak lubicie takie zabawne moege. To nic wybitnego, ale jednak nie żałuję, że spędziłem z tym tytułem jakieś 40godzin (mało, teraz "grywam" Clannad, spędziłem z tym 5h i zostało mi jeszcze jakieś 80h). Muzyka mi się tez podobała, obrazki też, były takie fajne, kolorowe.

 Podoba mi się też, jak każda heroina (może poza Mari) od początku do końca dosyć mocno... napalona na głównego bohatera. Droczenie się z nim nie ustaje, nawet jak już zaczął bliżej zadawać się z inną. Ma chłop powodzenie. Ja to z powodzeniem wywołuję tylko strach i obrzydzenie.

Aspekty erotyczne:
 Zaskoczyłem się, całkiem fajnie się je czytało (przy jednej scenie sobie nawet chipsy jadłem, były smaczne). Czuć tu ten romans i chemię pomiędzy postaciami, i nie jest to po prostu scenka stworzona, aby podobać się wzrokowo, bo definitywnie jest napisana w sposób nie tylko zadowalający potrzeby cielesne, ale i jakieś tam inne. Zmierzam do tego, że są spoko i nie są to też jedynie scenki typu "vanilla", a mamy tu trochę kreatywności. Niestety, nie mogę wam tego opisać.

To tyle, nara, niedawno gra Alicesoft dostała fanowskie angielskie tłumaczenie, to macie spoiler odnośnie gry, która może się pojawić następnym razem (za jakieś pół roku).

Oceń bloga:
0

Komentarze (0)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper