Ys Origin — czyli przykład zaproszenia graczy do długoletniej franczyzy

BLOG O GRZE
459V
Ys Origin — czyli przykład zaproszenia graczy do długoletniej franczyzy
Qstom92 | 09.12.2021, 19:01

Moje pierwsze zetknięcie z serią Ys. Cieszę się z powodu istnienia wszelakich wersji „zero”, bo zawsze jest to jakaś szansa na łatwiejsze zapoznanie się z ogromnymi franczyzami.

Ys Origin to bardzo dynamiczna gra akcji, świetnie się sprawdzająca na krótkie posiedzenia. Poruszamy się w niej po lokacji typu dungeon crawler, ale z delikatnym twistem. Mianowicie zamiast typowego dla gatunku schodzenia na coraz niższe poziomy lochów, tutaj wspinamy się na coraz wyższe poziomy wieży. Tak czy inaczej, zasada pozostaje taka sama. Im wyżej jesteśmy, tym większe wyzwanie, a celem jest, dostanie się na sam szczyt.

Na każdym poziomie będziemy spotykać różnych wrogów, przeszkody platformowe, zagadki do rozwiązania, skrzynki z nagrodami i różne sekrety. Jest co robić i konstrukcją plansze bardzo przypominają metroidvanie. Przedmioty, które znajdujemy, często rozwijają jakoś postać, dodając nowe umiejętności i pozwalając wejść we wcześniej niedostępne miejsca. Nawet muzyka podczas otwierania skrzynek jest niezwykle podobna do tej z serii Metroid.

Walka jest bardzo „button masherska”, ale można próbować robić jakieś combosy lub uniki za pomocą skoku. Na poziomie trudności „Normal” nie jest zbyt wymagająca i pełni przede wszystkim rolę efektownego pokazu. Mimo wszystko uważam, że wystarczająco angażuje, żeby nie odpychać. Wrogowie ciągle dropią różne świecidełka, które buffują statystyki naszej postaci na jakiś czas. Te ulepszenia mogą się na siebie nakładać, więc jak widać, gra bardzo nagradza i wymusza szybkie parcie przed siebie. Nadaje to wszystkiemu bardzo fajnego tempa.

Sytuacja się szczególnie zmienia w przypadku walki z bossami. Tutaj nagle poziom trudności zawsze wyraźnie wzrasta i wręcz stanowi swoistą ścianę w progresie. Starcia te za każdym razem są ciekawie przemyślane. Wrogowie, podobnie jak w Zeldach, posiadają gimmicki w postaci przykładowo konkretnych miejsc, które trzeba atakować. Podczas pojedynku z takim bossem musimy nie tylko wykazać się zręcznością, ale też rozwiązać zagadkę jak w ogóle do niego podejść. Są to wymagające momenty, ale dochodzi tutaj ciekawy aspekt gry.

Nie wspomniałem jeszcze o tym, ale w Ys Origin istnieje system levelowania postaci. Większość rozgrywki można go traktować jako nieważne tło, ale podczas walki z bossami da się łatwo zauważyć, że każdy level wyraźnie obniża poziom trudności. Więc cały czas możemy dostosowywać grę pod swoje wymagania. Jeśli po wielu próbach dalej boss stanowi za duże wyzwanie, to nie ma żadnego problemu pobiegać trochę po mapie, żeby awansować kilka poziomów. Co ciekawe, wygląda to jak typowy, raczej negatywnie odbierany grind, ale działa tak płynnie i w moim przypadku przyjemnie, że nawet lubiłem wykonywać tę odskocznię. Wbicie levelu u mnie zawsze trwało zaledwie kilka minut.

Ys Origin jest niemalże w każdym aspekcie poprawnie wykonaną grą. Mało tu wyjątkowości, ale też ciężko się do czegokolwiek przyczepić. Przejście całości zajęło mi 10h i był to przyjemnie i angażująco spędzony czas. Fajnie, że twórcy takich ogromnych serii, mających początki wiele lat wstecz, czasem decydują się na wydanie takiej odsłony zapraszającej. Podobnie było przykładowo z Yakuza 0 i dziękuję Ys Origin za wprowadzenie mnie do franczyzy, w którą kiedyś chętnie zagłębię się dalej.

https://www.facebook.com/profile.php?id=100032430984518

8

Komentarze (0)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych