Blog użytkownika lechu

lechu lechu 15.01.2015, 12:46
WiiU - moje pierwsze wrażenia *
3028V

WiiU - moje pierwsze wrażenia *

No i stało się. Koniec końców kupiłem WiiU i tym samym dołączyłem do skromnej, ale głośnej portalowej sekty wyznawcuff wielkiego "N" ;-) Po co i dlaczego? Bo chciałem, bo mogłem, bo moje życie za kilka miesięcy wywróci się do góry nogami... łotewer.

Nie będę tego teraz roztrząsał, tak jak nie będę roztrząsał żałosnej wprost dostępności hardłeru i softłeru Nintendo na polskim rynku. Upust swojej irytacji w tym temacie dałem kilka dni temu w smętach-komętach do jednego z niusów na PPE. Do rzeczy.

 

Pierwsze wrażenie - bardzo pozytywne. Gamepad jest horrendalnie wielki, ale stosunkowo lekki i jak na takiego kolosa leży w łapie zupełnie przyzwoicie. Ba, lepiej niż nie jeden tabletu rozmiaru 8-10". Rozmieszczenie klawiszy również ok. Gałki trochę za bardzo rozchodzą się na zewnątrz, ale to kwestia 2-3 dni na przyzwyczajenie dłoni do konstrukcji. Sama konsola po ustawieniu na półce sprawia wrażenie większej (dłuższej) i cięższej niż przypuszczałem. Duży minus za zewnętrzny zasilacz. Odkąd rozstałem się z 360-ką (leży w szafie już chyba ze trzy lata), przyzwyczajony do stacjonarek Sony już zdążyłem zapomnieć o tym dość nieporęcznym rozwiązaniu. Dodatkowe bzdety - sensor bar i Wiilot w silikonowym kondomie. Ten pierwszy w przeciwieństwie do takiego PS Eye, przynajmniej daje się gdzieś ustawić. I jest stabilny. Bez apdejtów ;-) Drugi gadżet z miejsca poleciał w kąt. Nie będę przecież tracił czasu na coś co wygląda jak połączenie wibratora z pilotem do TV ;-)

Włączamy. Parowanie konsoli z gamepadem wychodzi mi już za drugim razem. Niestety nie odkryłem na czas że przycisk kontrolera odpowiadający za skojarzenie urządzeń jest osadzony na tyle głęboko że konieczna jest wyprawa do drugiego pokoju po coś względnie długiego i na tyle cienkiego żeby nie zrysować obudowy. Wybór języka, godziny i ustawienie połączenia z siecią idzie gładko i sprawnie. Schody zaczynają się przy Nintendo ID. Urządzenie pyta mnie czy utworzyć nowe czy też chce skorzystać z istniejącego. Logicznie wybieram opcję drugą. Podaje NID, hasło, adres @ i... błąd. Wymagany jest updejt systemu. Hmm... Daje ok. Podaj Nintendo ID... Przecież przed chwilą Ci je podawałem! Ale dobra. Podaje NID, hasło, adres @ i... znowu błąd! Wymagany jest updejt systemu. Trochę zbity z tropu, "na wszelki wypadek" powtarzam czynność raz jeszcze z tym samym skutkiem. Przyjmując za dobrą monetę że to raczej po mojej stronie jest coś nie tak, uruchamiam dość trudny po cały dniu pracy, proces myślowy. Wniosek? Zapewne podaje złe hasło. W końcu NID zakładałem już jakiś czas temu a mój 3DS nie ma w zwyczaju co chwile dopytywać się o hasło. Łap za handhelda i na wszelki wypadek zmieniam hasło. Po chwili siadam do gamepada WiiU. Podaje NID, hasło, adres @ i... ku#wa, znowu błąd. Ten sam. Żona spogląda przez ramię z zainteresowaniem. Ja w duchu klnę, ale głośno nic nie powiem, bo znowu będzie "to po cholerę takie dziadostwo kupiłeś?". Już i tak czuje się jak przestępca bo wydałem tysiaka na "kolejną konsolę".

Biorę do ręki tableta i proszę o pomoc wszechwiedzącego Gugla. Odpowiedź znajduję już w trzecim linku. Ktoś na forum pisze że taki błąd faktycznie występuje i jeżeli jest to pierwsze uruchomienie konsoli, należy NIE podawać istniejącego NID tylko w miarę możliwości pominąć proces, a swoje NID połączyć z systemem później. Fajnie, tylko nie można było tak od razu? To akurat była istotna informacja. W przeciwieństwie do tych wszystkich idiot-friendly obrazków pokazujących np. gdzie mam wpiąć wtyczkę od sensor bara - akurat na to jakoś wpadłem sam...

Dalej jestem proszony o utworzenie Mii. Ponownie na logikę (zdaje się że to głównie tutaj tkwił mój błąd) - wybieram opcję importu Mii z 3DSa. Zgodnie z obrazkową instrukcją wybieram swoje Mii do importu i... błąd. To Mii nie może zostać zaimportowane. Nie to nie, WAL SIĘ. Lecę dalej... Gamepad prosi mnie o aktualizację oprogramowania. Ok. Ta trwa zaskakująco długo, bo dobrych kilkanaście minut + niemal drugie tyle jej instalacja. Po obowiązkowym restarcie, ląduje w menu konsoli. Zaintrygowany faktem aktualizacji gamepada wchodzę w opcję i szukam aktualizacji softu konsoli. Faktycznie - jest. Daję ok i... tłumaczę żonie że jak każdy nowy sprzęt, konsola też musi się zaktualizować.

Po ponad godzinie, w między czasie dla towarzystwa oglądnąwszy Barwy Szczęścia, i Na Wspólnej, wreszcie mogę zacząć zabawę. Na pierwszy ogień idą szersze oględziny menusów. Wszystko wydaje się być poukładane sensownie, nie trzeba specjalnie tracić czasu na odkopywanie jakiejś konkretnej opcji. Przy okazji w oczy rzuca mi się dość powolny interfejs konsoli. Niestety, pod tym względem PeeS czwórka wypada zdecydowanie lepiej. Tutaj wejście w każdą opcję jest równoznaczne z przynajmniej kilkusekundowym oczekiwaniem. eSzop też ładuje się dość długo. Z ciekawości przeglądam ofertę dostępnych gier i demówek. Ceny cyfrówek równie kosmiczne co u konkurencji. 250 złociszy za Mariana, Bayo2 210 zł + chyba ze 120 za "jedynkę". Popierdółki których za pół darmo nie łyknął bym na Vicie czy 3DSie stoją po kilka dyszek od sztuki. PSS przynajmniej daje dość konkretne promocje. Gdyby nie mój upór w oczekiwaniu na wersję z "Plusa", z miejsca kupiłbym Drajwklaba za te 104 pln. Na odchodnym, mój wzrok przykuwa Monster Hunter. Wymęczyłem ten tytuł na 3DSie, ale wciąż mam jeszcze do ogrania trochę misji na G-ranku. Po screenach widzę że tutaj ta gra wygląda tak jak wyglądać powinna (gdyby np wyszła na Vitę :P), gra obsługuje multi, a save'y z 3DSa mógłbym przenieść i grać "dalej" a nie "od nowa". Niestety, cena cyfrówki jest dla mnie nie do zaakceptowania. Żeby chociaż jakiś cross-buy... ehhh.

Nieco zdegustowany, odpalam Mariana. Trzy-De-eSowy 3d Land był świetny, liczę że nie inaczej będzie z 3d Worldem. I chyba faktycznie. Krótkie intro i zaczynam zabawę. Gra wygląda świetnie. W oczy rzuca mi się to że miejscami hydraulik błyszczy się jak psu jajca. Poza tym jest bardzo schludnie i ładnie. Styl graficzny nie pozostawia wiele miejsca do narzekań, chociaż na telewizorze obraz sprawia wrażenie jakby lekko rozmytego. Muszę jeszcze zobaczyć w akcji inne tytuły. Póki co utwierdzam się w przekonaniu że porównanie grafiki z tytułami z PS4, tak jak podejrzewałem - jest mocno na wyrost. Ale tak na prawdę hu kers? Po kilku etapach patrzę na zegarek. O-rzesz-ku....




* Fanbojów, kobiety i dzieci jak i osoby o słabych nerwach z miejsca uprzedzam - wpis ma charakter ironiczno-humorystyczny, pisany był "na szybko", po kilkunastogodzinnym dniu pracy a czterodniowa średnia ilość przespanych przez jego autora godzin wynosi 4h na dobę.

Tagi: wii u

Oceń notkę
+ +30 -

Oceń profil
+ +98 -
lechu
Ranking: 24 Poziom: 80
PD: 64047
REPUTACJA: 44346