Blog użytkownika MaGeek

MaGeek MaGeek 22.02.2020, 19:27
Trine 4: The Nightmare Prince - przez pryzmat cyklu
381V

Trine 4: The Nightmare Prince - przez pryzmat cyklu

Kilka miesięcy temu swoją premierę miała czwarta odsłona cyklu Trine. Uważam, że gra jest świetna, oceniając powierzchownie uznałbym ją nawet za najlepszą grę ubiegłego roku (powierzchownie, ponieważ inne tytuły z tamtego roku widziałem jedynie na materiałach wideo), ale mimo wszystko w pewnym stopniu mnie zawiódła. Dlaczego tak było? Żeby to wyjaśnić, chcąc nie chcąc, czuję się zobowiązany omówić najpierw pozostałe części cyklu. 

Trine

Trine

Pierwsza część już na samym początku urzekła mnie swoim stylem graficznym. Stylem, który z założenia jest bajkowy, ale jednocześnie potrafi podkreślić panujący w konkretnych miejscach mrok. Chciałbym żeby taka grafika często pojawiała się w moim ulubionym gatunku gier – RPG-ach akcji.

Przejdźmy jednak dalej, ponieważ Trine to nie tylko wspaniała grafika, ale przede wszystkim świetna rozgrywka.  Gra jest trójwymiarowa, ale można w niej poruszać się jedynie w dwóch płaszczyznach, a całość oglądamy z boku. Gracz przełączą się  pomiędzy trzema bohaterami – tworzącym oraz przemieszczającym obiekty czarodziejem Amadeuszem, strzelającą z łuku złodziejką Zoyą, która może chwytać się różnych elementów otoczenia za pomocą liny oraz rycerzem Pontiusem, którego tarcza może osłonić go nie tylko przed atakami przeciwników, ale również przed zagrożeniami płynącymi z najbliższego otoczenia.  Przełączanie pomiędzy postaciami następuje natychmiastowo co pozwala graczom na swobodne łączenie zdolności poszczególnych postaci, a tym samym pokonywanie pojawiających się przeszkód na wiele różnych sposobów. Rozgrywka jest płynna, a samo sterowanie bardzo wygodne i responsywne.

Bardzo dobrze prezentuje się system rozwoju postaci. Co prawda ilość umiejętności, jest niewielka, ale za to mają w sobie coś na czym mi bardzo zależy – niemal każda z nich modyfikuje rozgrywkę, a nie stanowi jedynie bonusu do statystyk, tak więc wraz  z rozwojem postaci Amadeusz może przyzywać nowe obiekty, co więcej w większej ilości, Pontius zyskuje nowe ataki itd. Najlepiej, gdyby takim umiejętnościom towarzyszyła też spora ilość statystyk do rozwijania, ale mimo wszystko nie mam większych powodów do narzekania.

System walki wręcz tak jak lubię jest nastawiony na umiejętności gracza. Bloki wykonane tarczą chronią całkowicie przed obrażeniami, a trafienie przeciwnika jest w stanie powtrzymać nadciągający z jego strony atak. Całość nie jest jakoś wyjątkowo wymagająca, ale całość jest naprawdę dobra.

Zdecydowanie lepiej prezentuje się walka dystansowa. Gracz celuje tutaj samodzielnie, a wystrzelone przez niego pociski mają swoją parabolę lotu, na którą wpływa wyraźny naciąg cięciwy. Podczas strzelania nadal można się poruszać i dotyczy to również skakania. Co do zaklęć bojowych, nie występują one  w tej grze, w walce można jedynie wykorzystywać poruszanie obiektami.

W grze występują ciekawe walki z bossami oraz pojawia się wiele pomysłowych zagadek. Bardzo spodobał mi się ostatni poziom ,w którym należy możliwie jak najszybciej wspinać się w górę mapy, ponieważ goni nas podnoszący się poziom lawy. Całość kosztowała mnie kilka podejść. Całość była o tyle ciężkim wyzwaniem, że po drodze napotykałem przeciwników oraz bossa, który za wszelką cenę starał się mi przeszkodzić. Do wad na pewno można zaliczyć małą różnorodność przeciwników oraz niezbyt udany balans. Potencjał bojowy rycerza jest mocno ograniczony przez jego niewielką ilość zdrowia, a czarodziej jest praktycznie bezużyteczny w trakcie walki.

Postacie oraz dialogi prezentują się przyzwoicie, ale wraz z fabułą nie robią na graczu większego wrażenia. Nie wpływa to drastycznie na moją ocenę, gdyż te elementy nie są dla mnie aż tak istotne.

Ostatecznie więc pierwszą część uważam za grę niemal idealną, posiadającą jedynie kilka niewielkich wad.

Moja ocena: 9.6/10

Trine 2 + dodatek Goblin Menace

Trine 2
 

Grafika drugiej części została utrzymana w tym samym stylu, z tym że zachwyciła mnie jeszcze bardziej. Przeskok jakościowy jest dla mnie niesamowity, a ilość detali robi spore wrażenie.

Pod względem rozgrywki gra nie przeszła gruntownych zmian jednak wyraźnie została wzbogacona o nowe formy pokonywania przeszkód, a co najważniejsze w tej części poprawiono balans. Dzięki temu wzrósł bojowy potencjał Pontiusa, a na dodatek jego tarcza zyskała większe znaczenie w pokonywaniu przeszkód. Dodatkowo czarodziej zyskał teraz pewne możliwości bojowe. W grze brakowało mi jedynie czegoś w rodzaju ostatniego poziomu z pierwszej części.

Po ukończeniu gry natychmiast rozpoczął się dodatek, który zapewnił mi wiele nowych, ciekawych doznań np. etap rozgrywający się w całości wewnątrz brzucha przerośniętej bestii.

Druga część pozostaje moją ulubioną i zasłużyła ode mnie na następującą ocenę: 9.8/10

Trine 3: The Artifacts of Power

Trine 3
 

Wiem, że po raz kolejny zachwycam się grafiką, ale tym razem efekt był większy niż dotychczas. Grafika spowodowała u mnie prawdziwy opad szczęki. Całości dopełniały ulepszone animacje. Pod względem wizualnym ta gra to po prostu arcydzieło.

Gorzej jednak prezentuje się rozgrywka. Co prawda dodano kilka nowych, funkcjonalnych elementów otoczenia i usprawniono sterowanie (Trine 3 ma najbardziej responsywne sterowanie jakie spotkałem w grach), ale uproszczono całe poruszanie się, a zagadki nie wymagają już tyle zaangażowania. Boli fakt, że z gry usunięto rozwój postaci, więc wszystkie umiejętności są dostępne już na samym początku gry. Dotychczas uśmiercenie jakieś postaci wymagało od gracza powrotu do poprzedniego lub dotarcia do nowego punktu kontrolnego w celu jej ożywienia. W tej części należy jedynie zebrać duszę poległego bohatera, która pojawia się nieopodal miejsca jej śmierci. Całość została więc bardzo uproszczona.

Dodatkowo twórcy pozwolili sobie na pewien eksperyment, który nie do końca się udał, a mianowicie dodali do gry poruszanie się w trzeciej płaszczyźnie. Pozwoliło to na ciekawe urozmaicenie poszczególnych etapów, ale jednocześnie spowodowało pewne problemy. Responsywne sterowanie straciło na wartości w obliczu perspektywy, która nie raz uniemożliwiała odpowiednią ocenę odległości oraz szerokości danego obiektu co kończyło się zgonem postaci i przy okazji moją irytacją.

Opowieści zawarte w poprzednich częściach nie powalały, ale przynajmniej były kompletne. Nie można tego powiedzieć o trzeciej części. Historia urywa się nagle i gracz nie otrzymuje jej zakończenia.

Ostatecznie Trine 3 jest, mimo wszystko, bardzo dobrą grą, ale zdecydowanie gorszą od poprzednich części.

Moja ocena: 8.5/10

Trine 4: The Nightmare Prince

Trine 4
 

Ostatecznie dochodzimy do najnowszej części i tutaj niestety spore zaskoczenie – grafika nie powala. Może i jej jakość nie jest najgorsza, a styl przypomina poprzedniczki, ale oferuje zdecydowanie gorsze doznania.  Takie samo zdanie mam na temat animacji postaci.

Podczas gry nie miałem już takiego zapału jak w przypadku poprzednich części. Na początku myślałem, że po prostu ten cykl zaczyna mnie już nużyć, jednak postanowiłem uruchomić ponownie część pierwszą i z radością stwierdziłem, że cały ten zapał znowu ożył. Oznacza to, że Trine 4 jest dla mnie lekkim rozczarowaniem. Co więcej każda poprzednia gra, robiła coś lepiej od swoich poprzedniczek. Każda, z wyjątkiem The Nightmare Prince.

Sama rozgrywka jest tutaj lepsza niż w poprzedniej części, ale nie tak dobra jak w dwóch pierwszych odsłonach. Poruszanie się nadal jest tak proste jak w „trójce”, a odradzanie postaci odbywa się poprzez zbieranie dusz, ale w grze ponownie pojawia się system rozwoju postaci. Zagadki są bardziej skomplikowane niż w trzeciej części, ale mniej niż w jej poprzedniczkach. Gra jest więc czymś pomiędzy bardzo dobrą trzecią częścią, a świetnymi „jedynką” oraz „dwójką”. Na pewno cieszy powrót do poruszania się po wyłącznie dwóch płaszczyznach. Fabuła nie jest kontynuacją wydarzeń z poprzedniej części. Cała opowieść jest zupełnie nowa i tym razem doczekała się zakończenia.

Moja ocena: 9/10

Podsumowując gra jest świetna, ale nie tak wciągająca jak dwie pierwsze odsłony cyklu. Chętnie zagrałbym jeszcze w ponowną próbę realizacji pomysłów z trzeciej części, lub przeniesienia założeń całego cyklu do formy RPG-a akcji, ale najpierw chciałbym jeszcze chociaż raz zagrać w tradycyjnego Trine na poziomie pierwszych części. Obawiam się jednak, że poszczególne uproszczenia pozostaną na stałe w działaniach Frozenbyte, a co za tym idzie poziom ten już nigdy nie będzie tak wysoki.

Co się tyczy The Nightmare Prince jak i całego cyklu powinien on spodobać się wielbicielom gier platformowych oraz graczom, dla których rozgrywka jest ważniejsza niż fabuła.

Tagi: Trine Trine 4: The Nightmare Prince

Oceń notkę
+ +10 -

Oceń profil
+ +6 -
MaGeek
Ranking: 5519 Poziom: 21
PD: 1688
REPUTACJA: 169