Marvel's Wolverine - Moje wrażenia z gry
Witam. Tekst miał pojawić się w ubiegły weekend, ale niestety ostatnio ciągle żałuję, że doba nie ma 48 godzin. Nie jest to pełnoprawna recenzja i nie miała być takową. Po prostu chciałem trochę napisać o swoich wrażeniach z gry w trochę dłuższej formie. Zapraszam.
Kiedy w 2021 roku pojawił się cinematic trailer Marvel's Wolverine, pomyślałem, że pewnie zagram, ale nie jarałem się jakoś bardzo. Pierwsza sprawa, to nigdy nie byłem wielkim fanem wszelakich produkcji o superbohaterach. Obejrzałem wprawdzie kilka filmów z tego gatunku (jak np Batmana od Nolana, który zresztą mocno przypadł mi do gustu), ale żaden nie sprawił, żebym nabrał ochoty na poznawanie komiksów. Druga kwestia to Marvel's Spider-Man. Doceniam to, jak wiele elementów tej gry Insomniac wykonało na bardzo wysokim poziomie, ale klimat młodzieżowego kina akcji nie do końca mi odpowiadał. Nie pomagał też otwarty świat, na który z biegiem lat mam coraz mniej czasu i ochoty. Obawiałem się więc, że z Rosomakiem może być podobnie.
Przez długi czas od zapowiedzi gry, moje podejście do niej nie zmieniało się, ale z czasem zacząłem patrzeć na ten tytuł nieco inaczej. W drugiej połowie obecnej generacji brakowało mi dużych produkcji od PlayStation Studios, a kolejne prezentacje pokazywały grę o poważniejszym, brutalniejszym klimacie i bardziej liniowej konstrukcji, która znacznie bardziej mi odpowiada. Nie bez znaczenia też miała krytyka wobec Sony po rezygnacji z gier na płytach. W dużej mierze uważam ją za uzasadnioną, ale chciałem sam sprawdzić, czy negatywne emocje wokół premiery nie przesłoniły tego, co do zaoferowania ma najnowsza produkcja od Insomniac'ów.
Zacznę może od fabuły gry, która okazała się dla mnie pozytywnym zaskoczeniem i jednym z największych zalet tego tytułu. Nigdy szczególnie nie zagłębiałem się w historię tej postaci. Znałem jakieś podstawowe fakty z nią związane, ale to tyle. Dlatego nawet jeśli twórcy czerpali z filmów czy komiksów, dla mnie większość przedstawionych wydarzeń i wątków była zupełną nowością. Podobało mi się zresztą, że twórcy przedstawili własną wersję historii Wolverine'a i pozostałych bohaterów.

Sama historia potrafi zaangażować, tempo akcji nie jest idealne, aczkolwiek jest poprowadzone całkiem dobrze. Z zainteresowaniem śledziłem kolejne wydarzenia, a sporo dobrego zrobiły również dialogi i relacje między postaciami. Wyjątkiem jest wątek dwóch bardzo bliskich sobie kobiet, gdzie późniejsza scena z nimi wydawała mi się jakaś taka naciągana. Tak, jakby była umieszczona na siłę. Odebrałem to tak, jakby większością wątków fabuły zajęły się profesjonaliści, a tym jednym zupełnie ktoś inny... Być może to mylne wrażenie. Nie mam zasadniczo nic przeciwko takim wątkom, o ile jest to dobrze zrobione. Na szczęście to tylko jedna krótka scena.

Ogólnie, to polubiłem sposób, w jaki przedstawiono samego Wolverine'a. Spotkałem się z opiniami, że Rosomak poza walką jest zbyt spokojny, ale ja odebrałem to nieco inaczej. Właśnie ten kontrast między jego zachowaniem w spokojniejszych momentach a szałem, z jakim rzuca się na przeciwników dobrze pokazuje, jak mocno te pierwotne instynkty wpływają na niego. Nie sprawia to wrażenia, jakbyśmy mieli do czynienia z bezmyślną maszyną do zabijania przez cały czas, lecz z kimś, kto próbuje nad sobą panować, choć nie zawsze jest to łatwe. Nie twierdzę, że ta właśnie wersja tej postaci jest najlepsza spośród tych, które pojawiły się na przestrzeni lat, bo ich nie znam. Twierdzę jedynie, że ta, o której mowa jest moim zdaniem dobrze skonstruowana. Bardzo fajnie moim zdaniem wypadł też wątek Jean, a samo zakończenie było naprawdę ciekawe. Widać było, że twórcy mają tutaj konkrenty pomysł na swoją wersję Wolverine'a.

Jeżeli chodzi o walkę, to Insomniac nie poszło w kierunku rozbudowanych combosów, za którymi nigdy nie przepadałem. Same mechaniki nie są zresztą niczym odkrywczym. Unik lub parowanie, a potem cios. W trakcie starć nabijamy również pasek szału, który pozwala nam "poszaleć" z przeciwnikami. Sam pomysł na ten mechanizm został zrobiony fajnie, a momenty, w których osiągamy maksymalny poziom szału, potrafią wyglądać mega efektownie. Feeling z walki jest świetny, starcia są brutalne, a ciosy mają odpowiednią siłę. Mimo to czegoś mi tu brakowało. O ile przez pierwsze 2-3 godziny miałem z pojedynków sporo frajdy, o tyle później potyczki stały się dla mnie po prostu ok. Nie twierdzę, że walka jest zła, bo ta z pewnością wielu osobom bardzo przypadnie do gustu. Ja z natury nieporównywalnie bardziej preferuję walkę z gier soulslike niż slashery. A właśnie - skoro mowa o walce, to muszę wspomnieć o krwi, która wygląda po prostu dziwnie.

Być może wkradająca się do walki w późniejszych etapach gry monotonność, jest efektem tego, jak zaprojektowano rozwój postaci. I tutaj mam najwięcej zastrzeżeń do twórców. Mamy 3 różne zakładki rozwoju (techniki, modyfikacje i zdolności), które rozwijamy jednocześnie. Dają nam one niby nowe możliwości, ale nie ma to większego wpływu na to, jak te walki prowadzimy. Wiele z dostępnych opcji rozwoju niewiele zmienia. W późniejszych etapach gry po kolejnych levelach nie kwapiłem się do rozdawania dostępnych punktów. Nie widziałem w tym większego sensu. Rozwój naszego bohatera to chyba najsłabiej wykonany element gry.
W kwestii walki muszę też napisać o pojedynkach z bossami. Nie jest ich wielu, ale starcia z nimi stoją na dobrym poziomie. Stanowili oni dość zróznicowane wyzwania, są ciekawie zaprojektowani i walki z nimi dały mi sporo frajdy.

Słabo też moim zdaniem zaprojektowano coś, co bardzo lubię w grach, czyli wszelakie znajdźki. Odniosłem wrażenie, jakby te zostały dodane na szybkiego w końcowych etapach pracy nad grą. Nie jestem zwolennikiem zapychania lokacji takimi ilościami znajdziek jak np w grach Ubisoftu, ale lubię, gdy twórcy przyłożą się do tego elementu. W Marvel's Wolverine niestety jest ich bardzo mało. W dodatku wiele z nich, to po prostu "materiały". Niestety nawet po wyłączeniu w opcjach wszelakich zmysłów Rosomaka, odnajdywanie ukrytych przedmiotów jest dość łatwe, i niestety nie daje większej satysfakcji.
O ile eksploracja nie daje jakiejś ogromnej satysfakcji, nieporównywalnie lepiej wypada projekt poszczególnych lokacji. Jeżeli tak jak ja lubisz podróż przez wiele różnych rejonów świata, to ten element gry da Ci bardzo dużo satysfakcji. Wiele odwiedzanych miejsc jest pięknych, wykonanych z ogromną dbałością o szczegóły, i potęgują one efekt przeżywania ciekawej przygody. Wyjątkowo często zatrzymywałem się tylko po to, by sfotografować krajobraz.

Oczywiście te wszystkie lokacje nie wyglądałyby tak pięknie, gdyby nie jakość oprawy graficznej, która stoi na bardzo wysokim poziomie. Marvel's Wolverine ogrywałem naprzemiennie na PS5Pro i zwykłym PS5, i muszę przyznać, że nawet na bazowej wersji konsoli gra prezentuje się pod względem grafiki rewelacyjnie. Na obu konsolach grałem w trybie jakości, który akurat w tej grze prezentuje się bardzo dobrze. Insomniac Games po raz kolejny raz pokazało, że z konsol Sony potrafią wycisnąć maksimum możliwości. Poza poszczególnymi miejscami bardzo dobrze prezentują się modele postaci, mimika i wszelakie animacje. Sporo w tej kwestii dzieje się podczas walk, gdzie zrobione jest to na topowym poziomie. Twórcy bardzo przyłożyli się do tego, jak prezentują się poszczególne ruchy postaci. Podobała mi się również szeroko pojęta wizja artystyczna twróców. Dobrze wypada również udźwiękowienie gry, a zwłaszcza odgłosy towarzyszące walce. Uderzenia, cięcia szponami i dźwięki wydawane przez przeciwników nieźle podkreślają brutalność potyczek z przeciwnikami.
Po premierze gry w internecie było sporo krótkich materiałów video, które wskazywały na samograja, z czym kompletnie nie mogę się zgodzić. Grę przechodziłem na najwyższym możliwym poziomie trudności i wiele etapów było wymagających. Największym wyzwaniem były chyba próby walki w tzw Drzwiach Koszmarów. Takie dodatkowe poziomy w formie znajdziek, rozmieszczone w kolejnych lokacjach gry.

Dziwią mnie też zarzuty odnośnie długości gry. Przejście Marvel's Wolverine na w/w poziomie trudności, "liżąc" ściany zajęło mi około 22 godzin (z platyną 27). Oczywiście na niższych poziomach trudności przejście gry z pewnością zajmie mniej czasu, ale nadal patrząc na serwis howlongtobeat, średnia czasu potrzebnego na ukończenie głównego wątku to 15 godzin i około 20 godzin, aby ukończyć ją w 100%.
Mieliśmy, czy też mamy kontrowersje związane z ceną gry. Czy chciałbym, aby gry kosztowały na premierę 100 zł? Oczywiście. Natomiast wyznaję zasadę, że każdy za stworzony przez siebie produkt ma prawo żądać ustaloną przez siebie kwotę. Oczywiście są wyjątki, ale gry video moim zdaniem do takowych nie należą. Klienci zaś mogą decydowować, czy mają ochotę zapłacić daną kwotę czy też nie. I na tym ten temat dla mnie się kończy.

Podsumowując, Marvel's Wolverine okazał się dla mnie bardzo dobrą grą. Nie jest tytuł zbliżony poziomem do dwóch części The Last of Us, gier z serii Uncharted czy God of War, ale to nadal bardzo dobra produkcja. Do gry podchodziłem z rezerwą, tymczasem otrzymałem przygodę, która potrafiła mnie wciągnąć przede wszystkim historią, interesującymi postaciami i świetnie zaprojektowanymi lokacjami. Nie bez znaczenia pozostaje również oprawa graficzna.
Oczywiście nie wszystko wypadło bardzo dobrze. Choć walka jest brutalna i efektowna, z czasem dawała mi mniej satysfakcji niż na początku. Zdecydowanie lepiej bawiłem się podczas starć z bossami. Nie do końca przekonał mnie wspomniany system znajdziek i eksploracji. To jednak elementy, które nie zdołały zbyt mocno zepsuć mi odbioru całości.
Wszystkie screeny wykonane przeze mnie na konsolach PS5/PS5Pro.